Majowa edycja Shinybox - Pretty.Happy.You.- Hot or not?

środa, 31 maja 2017
Dzień dobry

W minioną środę dotarło do mnie pudełko Shinybox z kosmetykami z majowej edycji o wdzięcznej nazwie "Pretty.Happy.You". Co znalazłam  w środku? Jak mi się podoba zawartość?


Jak to w przypadku Shinybox bywa, opakowanie miało wyjątkową szatę graficzną w bardzo energetycznych kolorach. Pudełko już znalazło zastosowanie ;) 


W boxie nie zabrakło kuponów rabatowych oraz ulotek z reklamami produktów marek znajdujących się w tej edycji.


W boxie znalazłam:

- Bielenda - Krem-żel matująco-nawilżający na dzień i na noc - wart 11 zł/sztukę
"Matująco – nawilżający żel krem pomoże skutecznie uporać się z niedoskonałościami skóry mieszanej, tłustej, błyszczącej takimi jak: rozszerzone pory, zaskórniki i przebarwienia. Redukuje błyszczenie, wygładza skórę, zmniejsza widoczność porów oraz rozjaśnia przebarwienia."

- Naobay - Odżywczy krem do twarzy - "Unikalna kompozycja bogata w organiczne składniki odżywcze o intensywnym działaniu nawilżającym. Krem głęboko odżywia skórę, jednocześnie poprawiając jej elastyczność i zapewniając intensywne nawilżenie przez cały dzień. Krem jest pełen niezbędnych kwasów tłuszczowych występujących w olejach pochodzących z upraw ekologicznych, takich jak olej awokado, oliwa z oliwek, które działają przeciwzmarszczkowo. 98,85% składników jest pochodzenia naturalnego." Krem jest najdroższym produktem z tego pudełka, kosztuje 210 zł za 50 ml! 

- Herbal Care - saszetka z maseczką do twarzy - wartość 2,50 zł
"Maseczka do twarzy z olejkiem arganowym do cery suchej i bardzo suchej
Maseczka odbudowuje warstwę lipidową skóry, uzupełnia niedobory substancji odżywczych oraz długotrwale i intensywnie nawilża. Skóra z dnia na dzień staje się zregenerowana, gładka i pozbawiona odczucia suchości. Zawiera olejek arganowy, oligosacharydy z drzewa Tara, kolagen i proteiny pszenicy."

- Synchroline - Zestaw pielęgnacyjny - "Dermokosmetyki Synchroline to produkty stworzone w oparciu o wiedzę farmaceutyczną, przeznaczone do zwalczania i łagodzenia różnych problemów skórnych. W pakietu wchodzą: krem anti-aging z witaminą C, krem do skóry pozbawionej jędrności i elastyczności, krem do skóry pozbawionej blasku, krem rozjaśniający z filtrem SPF 50+."

- Fa Soft &Control - 8,99 zł za 50 ml
"Linia Soft & Control to pierwsze dezodoranty od Fa, które łączą właściwości antyperspiracyjne i pielęgnacyjne. Unikalna technologia Dry Oil zapewnia długotrwałą ochronę przed poceniem i nie wysusza wrażliwej skóry pod pachami. Niczym płatki kwiatów, otula skórę delikatnym, a zarazem trwałym zapachem, który utrzymuje się przez cały dzień."

- Creightons Argan Smooth - Szampon do włosów 
"Szampon do włosów Argan Smooth wzbogacony w bogate przeciwutleniacze, marokański olej arganowy, który głęboko nawilża i odżywia włosy nadając im jedwabistą miękkość i połysk. Zawiera proteiny jedwabiu, dzięki którym włosy są silnie nawilżone i zdrowe każdego dnia. Odpowiedni dla każdego rodzaju włosów." Cena: 19,90 zł za 250 ml.


Moja ocena:

To już wszystkie produkty, jakie znalazłam w majowej edycji Shinybox. Muszę przyznać, że w porównaniu z pudełkiem konkurencji nie zachwyca tak mocno. Owszem, znajduje się tutaj krem Naobay o dużej wartości, ale reszta nie zachwyca mnie tak mocno. Fa w kulce, zestaw Synchroline, który już niejednokrotnie miałam w boxach. Maseczkę zużyję, więc nie będzie zalegać. Zaciekawił mnie szampon do włosów, więc tu plus. Krem Bielenda przetestuję, ale czytałam o nim wiele niepochlebnych opinii, więc ... No cóż, może i wartość pudełka jest wyższa niż u konkurencji, ale niestety mnie nie zachwyca. Oceniam je na 3 z plusem. A jak Wam się podoba to pudełko?

Majowe pudełko be Glossy - "Sekret Piękna" - tak czy nie?

wtorek, 30 maja 2017
Dzień dobry

Od dzisiaj nadrabiam zaległości spowodowane wyjazdem na Meet Beauty. W związku z tym wszystko się przesunęło, np. paczkę be Glossy odebrałam po powrocie w poniedziałek. W tygodniu zwykle nie mam możliwości przygotowania wpisów na blog, więc teraz będziemy przeglądać, co dotarło do mnie w czasie tych dwóch tygodni. 

Dzisiaj przyjrzymy się zawartości pudełka be Glossy, które do większości dotarło w piątek, 19 maja. 


Szata graficzna była tradycyjna, więc tu zaskoczenia nie było, ale w środku...


W środku znalazłam 5 produktów pełnowymiarowych oraz jedną próbkę tudzież miniaturę ;) 

- Nivea Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic, Rabarbar i malina, który kosztuje 13,99 zł za 200 ml. Producent opisuje go w następujący sposób: "Innowacyjny jedwabisty mus powstał w oparciu o pielęgnujące ekstrakty z jedwabiu, a także wyjątkowe składniki zapachowe uzyskane z rabarbaru i malin. Pęcherzyki powietrza zawarte w piankowej formule dostarczą Twojej skórze substancji pielęgnujących pochodzących z jedwabiu i wyciągów roślinnych. Konsystencja lekkiego musu sprawia, że to pierwszy tak wydajny produkt pod prysznic, którego wystarcza na aż 2 razy dłużej niż tradycyjnego żelu pod prysznic.Dwa limitowane produkty – NIVEA Care&Shower Silk mousse Rabarbar i Malina oraz NIVEA Care&Shower Silk mousse Cytryna i Moringa to rozszerzenie linii bestsellerowych musów pod prysznic NIVEA, w której znajdują się obficie pielęgnujący mus Creme Care, wykwintnie kwiatowy Creme Smooth oraz orzeźwiająco lekki Creme Soft. Limitowana edycja NIVEA Care&Shower Silk mousse to dwa wyjątkowe zapachy przywodzące na myśl pełnię lata. Przetestuj oba i wybierz swój ulubiony!"

- Shefoot - Kuracja wzmacniająca - odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp - wart 29,90 zł za 50 ml. "Hypoalergiczny krem do stóp i paznokci przeznaczony dla profesjonalnych salonów, teraz dostępny do codziennego użytku domowego. Technologia ciekłych kryształów pozwala na skuteczniejszy transport składników aktywnych w głąb skóry, dzięki czemu staje się ona mocniejsza, bardziej elastyczna i odporna na mikropęknięcia. W kuracji zastosowano keratynę, składnik wzmacniający płytkę paznokcia oraz wyciąg z Centella Asiatica, który działa przeciwzapalnie, regeneracyjnie i przyspiesza gojenie ran i pęknięć, a także kwas hialuronowy i panthenol. Produkt sprzyja poprawie jakości i odnowie naskórka, poprawia jędrność, elastyczność i sprężystość skóry,wzmacnia paznokcie i skórki wokół paznokci."

- Vianek - normalizujący peeling do twarzy - wart 18,99 zł za 75 ml.
"Delikatny, ale skuteczny kremowy peeling z korundem, przeznaczony do złuszczania martwego naskórka skóry przetłuszczającej się, z niedoskonałościami. Zawiera ekstrakt z szałwii o właściwościach oczyszczających i detoksykujących oraz silnie odświeżający olejek miętowy. Regularne stosowanie peelingu zmniejsza wydzielanie sebum, przyspiesza regenerację zmian skórnych i wyraźnie poprawia koloryt oraz kondycję skóry."

- Exclusive Cosmetics - Maska hialuronowa w płatku fizelinowym, cena: 9,99 zł za sztukę
"SPA Maska hialuronowa w płatku fizelinowym EXCLUSIVE COSMETICS to znakomite uzupełnienie codziennej pielęgnacji skóry twarzy. Dzięki miękkiej konstrukcji, maski flizelinowej, produkt idealnie przylega do twarzy dostarczając jej potrzebnych składników odżywczych i aktywując regenerację skóry. Skład kosmetyku oparty jest o ekstrakty z kiełków pszenicy i aloesu, które znane są z intensywnie regenerującego i nawilżającego działania. Formuła wnika w skórę, wygładza zmarszczki. Maska SPA do twarzy jest polecana dla każdego rodzaju cery, zwłaszcza dojrzałej oraz zdradzającej oznaki zmęczenia."

- Organique - Peeling solny - Terapia detoksykująca Sea Essence - wart 59,90 zł za 200 ml
"Peeling solny Sea Essence polecany jest szczególnie dla skóry zmęczonej, pozbawionej energii, wymagającej rewitalizacji i poprawy nawilżenia. Kryształki soli i drobinki alg skutecznie złuszczają zrogowaciały naskórek. Ekstrakty pochodzenia morskiego chronią i pielęgnują skórę, a witamina E zawarta w peelingu działa silnie przeciwstarzeniowo. Lekka, zżelowana formuła łatwo się zmywa i nie pozostawia tłustego filmu. Skóra po peelingu jest gładka i odświeżona. 
SKŁADNIKI AKTYWNE: kryształki soli, czerwone algi wapienne, ekstrakty z: kopru morskiego i alg wakame, gliceryna roślinna, witamina E w mikrokapsułkach" 

- Uriage - miniatura Dermatologicznego żelu do mycia twarzy i ciała. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 53 zł za 400 ml. 
"Żel stworzony na bazie delikatnych składników myjących skutecznie oczyszcza nawet najbardziej wrażliwą skórę nie podrażniając jej. Woda Termalna Uriage w połączeniu z gliceryną doskonale nawilża skórę i łagodzi podrażnienia. Produkt do twarzy i ciała, do stosowania od 1. miesiąca życia."

Moja ocena:

Muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu to, co znalazłam w środku majowej edycji be Glossy. Owszem, można się przyczepić do wielu marek drogeryjnych, do kolejnej sztuki pianki do mycia ciała Nivea, ale ja jestem zadowolona. Tę piankę bardzo lubię i obecnie zużywam 3 sztukę. Ucieszyła mnie miniatura Uriage, bo zawsze mnie ten produkt ciekawił. Maseczkę wykorzystam. Oczywiście, najciekawszym produktem jest peeling solny Organique, iście letni i na pewno będzie mi w tym okresie towarzyszył. Peeling już zaczęłam używać, bo mój poprzedni zdenkowałam. Cieszyłabym się bardziej, gdyby w pudełku był chociaż jeden produkt z kolorówki, ale przyzwyczaiłam się do małej ilości tego typu kosmetyków w boxach. Za kwotę ok. 35 zł, bo tyle kosztuje mnie box, dzięki punktom Glossydots, jestem zadowolona i mogę wystawić 5 z minusem. 

A jak Wam się podoba ten box?




Kosmetyki MAC, które warto poznać

poniedziałek, 29 maja 2017
Dzień dobry

Do tego wpisu zmotywowała mnie moja obserwatorka na Instagramie, anetkowaa_ , która poprosiła o moje typy produktów MAC, które polecam kupić :) Oto moi ulubieńcy:



1. Pędzel MAC - kultowa 217 -stka. Pamiętam, gdy go kupowałam. Za jeden pędzel dać ponad 100 zł to nie jest łatwy zakup, ale dzisiaj uważam to za doskonałą inwestycję w moją makijażową pasję. Żaden inny tak nie rozblendowuje, a zarazem mogę nim aplikować cień na środek powieki, ideał! Włosie nie wypada, a on jest w stanie niezmiennym od lat. 

2. Eyeliner w żelu Fluidline. Polecam odcień Blacktrack, czyli czarny. Ideał. Jak masełko, a trwały aż do demakijażu. Kreskę namaluje nawet laik. Nie wysycha, jak np. eyelinery żelowe Inglot. 

3. Cienie pojedyncze, mogą być w opakowaniu lub w formie wypraski do palety magnetycznej. Cechuje je idealna pigmentacja i łatwość pracy z nimi. Nie osypują się. 

4. Paint Pot - miałam odcienie Soft Ochre, Painterly i wiele innych. Polecam Painterly, jest idealny solo i jako baza pod cienie. Ujednolica wygląd powieki, a cienie utrzymuje na miejscu, wzmacnia ich pigmentację i sprawia, że ich wygląd zachwyca. 

5. Pomadki MAC to długi temat...im ten poświęcę kiedyś osobny wpis. Polecam, ale uwaga, uzależniają! Ich zapach, konsystencja, to, jak się prezentują na ustach i jak się utrzymują. Moje ukochane to Creme Cup, Russian Red, Impassioned. Uwielbiam wykończenie amlified. Bardzo komfortowe na codzień. 

6. Vamplify - błyszczyk, określany przez MAC jako sceniczny. Paleta odcieni, od neutralnych do najbardziej zwariowanych granatów. Mam trzy i każdy z nich jest doskonały. Utrzymują się na ustach jak pomadki, nie rozmazują, nie wysuszają ust. 

7. Błyszczyki MAC Lipglass, miałam już może 10 odcieni, wszystkie cechuje fantastyczna jakość, cenię je w pracy, gdzie non stop mówię i np. pomadka matowa odpada. Są lekko klejące, ale to zapewnia im dłuższą trwałość na ustach. 

8. Rozświetlacz Mineralize Skinfinish- u mnie akurat Perfect Topping z limitowanki. Są to produkty mineralne i nie sposób ich zużyć. Niewielka ilość zapewnia przepiękną taflę rozświetlenia. Nie ma w nich brokatowych drobin, więc, jak dla mnie idealne. 

9. Pigment MAC Vanilla - ja kupiłam w wersji Travel Size. Jest również nie do zużycia. Do stosowania solo, jako rozświetlenie, do kącików oczu. Zawsze zachwyca i sprawia, że znajomi pytają, co mam na powiekach. 

10. Palety cieni - nie ważne jakie, każda z nich ma tą samą jakość. Doskonałe zestawienia kolorystyczne, cienie, które dobrze się aplikuje, nie osypują się i wyglądają oszałamiająco. 

11. Róż Powder Blush - u mnie z zestawu - ponownie produkt nie do zużycia. Niewielka ilość wystarcza, aby zapewnić nam piękny rumieniec. 

To moje ukochane produkty MAC, mam ich więcej, ale chciałam wybrać te, które na prawdę warto wypróbować i przekonać się, że owszem zapłacimy więcej, ale tu w parze z ceną idzie jakość. 

Znacie te kosmetyki? Polecacie jakieś inne? 

*Przepraszam za zdjęcie zrobione na szybko ;)

Rozkład jazdy na blogu na najbliższe dwa tygodnie

niedziela, 28 maja 2017
Kochani

Tradycyjnie w niedzielę przedstawiam Wam zapowiedź tego, co znajdziecie na blogu w najbliższym tygodniu. Będą to wpisy dotyczące majowej edycji Shinybox i be Glossy, pokaz nowości Evree, super przesyłka od marki Nivea, kosmetyki MAC, które polecam kupić oraz haul z Rossmanna z promocji 2+2 na pielęgnację twarzy. 

W kolejnym tygodniu na bloga wjadą wpisy o nowościach od Skin 79, Dr G, relacja z konferencji Meet Beauty, pokaz prezentów przywiezionych z tejże konferencji, haul z NYX`a oraz wiele innych...

Mam nadzieję, że będziecie codziennie odwiedzać mój blog, a wpisy Was zainteresują :) Na który czekacie najbardziej?

Pięknego dnia!

Bandi - Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami

sobota, 27 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj opowiem Wam o produkcie, który miałam już kiedyś możliwość przetestować i niestety, okazało się, że występuje u mnie reakcja alergiczna i zaprzestałam stosowania tego kremu. Produkt stosowała jednak moja przyjaciółka i u niej okazał się być czymś rewelacyjnym. 




Nawilżający krem o działaniu złuszczająco – biostymulującym. Odpowiedni do każdego typu  cery, również wrażliwej. Preparat delikatnie usuwa nagromadzone, martwe komórki warstwy rogowej, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory oraz ogranicza błyszczenie skóry. Wygładza zmarszczki, głęboko nawilża oraz intensyfikuje syntezę kolagenu, elastyny i glikozaminoglikanów. Wyraźnie zmniejsza objawy fotostarzenia skóry oraz przebarwienia pigmentacyjne. Zapewnia skórze gładkość, miękkość oraz świetlisty i wyrównany koloryt.

Najlepsze efekty przynosi stosowanie kremów z kwasami przez minimum 3 miesiące dwa razy w roku.

Tak, jak wspomniałam we wstępie. Ja musiałam go odłożyć na bok. Od zawsze mam skórę z tendencją do podrażnień, alergii, może stąd problem. Zresztą, na stronie producenta, przeczytamy :

"WAŻNE!

Ze względu na specyfikę działania preparatu, w przypadku cery wrażliwej może wystąpić niepożądana reakcja skóry. Zalecamy wykonanie próby uczuleniowej.
Na skórę w okolicy żuchwy nanieść niewielką ilość preparatu i obserwować reakcję natychmiastową, po 1h, 8h i 24h. Aplikację powtórzyć. W przypadku silnego podrażnienia lub wystąpienia cech pokrzywki alergicznej (wysypka, utrzymujący się rumień, swędzenie, obrzęk, wysięk) należy odstąpić od stosowania produktu na całej twarzy."


Moja koleżanka natomiast była pod wrażeniem! Na początku czuła niewielkie szczypanie, które później ustąpiło. Krem jest biały, bez drobinek, na skórze rozprowadza się bez problemów. Po zastosowaniu kremu, koleżanka zauważyła, że skóra rano jest rozjaśniona, wygląda młodziej, nie widać zmęczenia. Jest elastyczna, gładka i miękka. Krem pomógł jej zlikwidować przebarwienia, nie wysuszał i nie zostawił suchych skórek, czego się bardzo obawiała. Tak więc, u niej hit, u mnie nie do użycia ze względu na reakcję alergiczną. 

Koniecznie wykonajcie wspomniany na stronie producenta test, aby nie było problemów.
Znacie ten produkt?

Catrice Pure Radiance Glowrizer - perełka wśród baz?

piątek, 26 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj opowiem Wam o perełce, jaką znalazłam ostatnio w szafie Catrice w jednej z drogerii Hebe.



Produkt pochodzi z serii Pulse of Purism, jest oczywiście limitowanką i jak widzimy na drugim zdjęciu, produkty są przepiękne. Świeżość, dziewczęcy urok, to mi się z nimi kojarzy. Zachwyciły mnie paletki cieni, ale byłam twarda i odłożyłam na półkę. Na bazę skusiłam się bez wahania. 


Catrice Pure Radiance Glowrizer to żelowy primer, który ma za zadanie ujednolicić cerę, zakryć niedoskonałości, a skórę pozostawić rozświetloną. Różane perełki łączą się z żelową formułą tworząc naturalne rozświetlenie. Produkt ma pompkę, więc aplikacja jest bajecznie prosta. Konsystencja jest przyjemna. Idealna do zastosowania pod nasz ulubiony podkład lub do mieszania z nim. Jestem zachwycona, bo nałożona rano utrzymuje podkład na swoim miejscu aż do demakijażu. Nic nie schodzi, a wręcz przeciwnie, podkład, puder i produkty do konturowania są na swoim miejscu.
Kolejny plus za przepiękną buteleczkę, perełki, które wyglądają tak uroczo! Jestem pod wrażeniem tego produktu. Zapłaciłam za niego ok. 15 zł. 

Znacie ten produkt?

Wibo Star Shine Shimmer Kit - rozświetlacze czy cienie?

czwartek, 25 maja 2017
Dzień dobry

Podczas promocji w Rossmannie, w ostatnim dniu zdołało mi się zdobyć paletę rozświetlaczy Wibo z letniej limitowanki. Mowa o Wibo Star Shine Shimmer Kit. Jego cena regularna to ok. 33 zł, mnie kosztowała 55 % mniej. więc w takiej cenie, żal było nie spróbować.


Wibo opisuje ten produkt następująco: 

"Paleta rozświetlaczy do twarzy, która gwiazdorsko rozświetli każdy makijaż. Rozświetlacze mogą być stosowane oddzielnie lub razem, tworząc połyskującą tęczę - niezastąpione po nieprzespanej nocy, niezbędne przy konturowaniu twarzy oraz nadaniu cerze blasku na co dzień. Swoje zastosowanie mogą również znaleźć jako rozświetlenie przy makijażu oka.
Paleta składa się z 6 rozświetlaczy o metalicznym błysku: Star Dust (biały z niebieską poświatą), Magic Heaven (srebrno-szary), Glam & Bright (w odcieniu lawendowym), Diamond Shine (odcień różowy opalizujący na szaro), Royal Crown (miętowy ze złotymi refleksami), Precious (srebrny z nutką lawendy).

Widzimy tu mocną insprację paletą Anastasia Beverly Hills Moonchild, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej

Źródło

W palecie Wibo zachwyca ładne, holograficzne opakowanie, które jest tekturowe i zamyka się na magnes. W palecie nie znajdziemy lusterka, ale to akurat nie jest dla mnie wadą.  


Paleta na pierwszy rzut oka nie zachwyca tak mocno, ale gdy obejrzałam filmiki na youtube z jej użyciem, nie mogłam jej sobie odmówić. Jeśli chodzi o konsystencję, to są to pudrowe rozświetlacze, które możemy aplikować na mokro i wtedy efekt jest oszałamiający! W produktach znajdziemy drobinki, które nie wyglądają źle, a przy nałożeniu ich na bazę pod cienie z brokatem wyglądają zjawiskowo. Niestety, nie obędzie się bez wad. Zestaw bardzo śmierdzi, więc nie ma tu mowy o cudach z fantastycznym zapachem jak od Too Faced, poza tym, cienie/rozświetlacze nieco się osypują. Mimo tego, w cenie ok. 15-17 zł warto było nabyć ten zestaw. Nałożone na mokro lub na bazę do produktów brokatowych wyglądają na droższe i cieszą oko. W regularnej cenie raczej byłabym na nie. Poniżej znajdziecie swatche tejże paletki :)

Swatche Wibo Star Shine Shimmer Kit

Znacie ten produkt? Co o nim sądzicie?

Zużyci, zdenkowani, wyrzuceni - denko maj cz.1

środa, 24 maja 2017
Dzień dobry

W maju zużywanie szło pełną parą. Będzie więc kilka wpisów z projektem denko, co chyba Was ucieszy, bo zazwczaj te wpisy bardzo u mnie lubicie :)


W pierwszych dniach maja zdenkowałam:

1. Bell Hypoallergenic - puder matujący, który odkryłam nie tak dawno. Jest idealny, matuje cerę na długie godziny i nie wymaga poprawek. Zakupiłam zapas podczas promocji w Rossmannie. 
2. Drugie odkrycie ostatnich miesięcy, a więc puder sypki Rimmel Match Perfection, który stał się takim ulubieńcem, jak puder sypki Bourjois. Teraz stawiam na Rimmel, jest tańszy, a działa równie dobrze. Polecam!
3. Żel Balea - tak, jak produkty Isana, kocham ! Super działanie, piękne zapachy i opakowania. 
4. Peeling Sweet Secret od Farmony z walentynkowej przesyłki - pachniał bardzo zimowo. Byłby idealny w okresie świąt Bożego Narodzenia. Działał bez zarzutu, ale niestety, zapach był dla mnie zbyt intensywny. Powędrował do mojej mamy.
5. Próbka Body Boom - słynnego peelingu kawowego. Niestety, nie dla mnie. Po pierwsze zapach kawy mnie odrzuca, a po drugie za dużo z nim zachodu. Nie dołączam do grona fanek :)
6. Serum L`oreal Skin Perfection - jedyne serum, które działało tak, że efektu nie widziałam ;) Było ok, ale efektu wow brak :)
7. Nivea Creme Oil Pearls - wersja Cherry Blossom otrzymałam w be Glossy. Zapach bajeczny. Żel idealnie się pienił, robił, co do niego należy. Zdecydowany ulubieniec :) 
8. Paint pot MAC w odcieniu Painterly - stosowałam go solo lub jako bazę pod makijaż oczu. Niezawodny w obu rolach. Niestety, nie wyobrażam sobie lepszej bazy. Czas kupić nowe opakowanie. 
9. Bumble and Bumble BB Hairdresser`s Invisible Oil stosowałam przed suszeniem włosów. Pachniał oszałamiająco, a włosy po jego użyciu nie odstawały, nie były spuszone. Super!
10. L`oreal Volume Million Lashes - Fatale - no i niestety, nazwa jest odzwierciedleniem tego, jak działał tusz, a działał właśnie tak, fatalnie. Rzęsy wyglądały na sklejone, dziwnie skrócone, mimo wyczesywania ich były jakieś w nieładzie. Nie! To jakiś niewypał w asortymencie L`oreal, bo pozostałe tusze uwielbiam i kupuję stale. 

To wszystkie produkty z pierwszej części denka. Znacie któryś z tych produktów? Jak się u Was spisał?

Maska regenerująca na tkaninie Bioteq - recenzja

wtorek, 23 maja 2017
Dzień dobry

W dnu dzisiejszym przyjrzymy się masce regenerującej na tkaninie, którą znalazłam w #boxonlyyou. Musze przyznać, że maski wszelkiego rodzaju schodzą u mnie non stop, więc ta od razu trafiła pod moją lupę, bo byłam jej niesamowicie ciekawa.


Zapewnienia producenta:


"Bioteq - maska regenerująca na tkaninie. Formuła maseczki oparta jest na nowoczesnej technologii oraz biologicznie aktywnych składnikach. Dzięki zawartości skoncentrowanych ekstraktów z ginkgo biloba, grejpfruta i ryżu czerwonego, maseczka wykazuje silne działanie regenerujące, przeciwzmarszczkowe i odmładzające. Przyśpiesza podskórny metabolizm i mikrokrążenie. Wygładza i spłyca zmarszczki, przywraca skórze właściwą gęstość oraz elastyczność, delikatnie rozświetla i eliminuje przebarwienia. Kwas hialuronowy nawilża i zapobiega utracie wody."


Moja opinia:


Maski w płacie stosuję od dawna i uwielbiam je, więc i tej byłam bardzo ciekawa. Już po nałożeniu na twarz czujemy się fantastycznie, a to dzięki efektowi chłodzenia, która ja uwielbiam w kosmetykach na twarzy! Maska przylega idealnie do twarzy i podbródka, więc ja mogłam rozkoszować się chwilą, gdy moja skóra otrzymuje wiele dobroci, a ja mogę obejrzeć coś na youtube :) Dodatkowy plus za to, że żel, którym maska jest nasączona jest w odpowiedniej ilości i nie spływa, czego bardzo nie lubię w tego typu produktach. Oczywiście, całość żelu z tkaniny nie wchłonęła się, ale tu traktujemy ów żel jak serum i wklepujemy w naszą skórę, aby przedłużyć działanie maski. Takie produkty najlepiej stosować, gdy mamy dzień wolnego, gdy nie musimy nakładać makijażu i możemy cały dzień pozostać w wersji saute. Zgadzam się z zapewnieniem producenta, że maska zapewnia nam nawilżenie, zregenerowanie skóry i rozświetlenie. Skóra po jej użyciu jest wygładzona i elastyczna. Czy maska może eliminować przebarwienia? Być może, ale sądzę, że po użyciu jednej maski nie jest to możliwe, aby to sprawdzić.

Zdecydowanie polecam Wam sięgnięcie po tę maskę. Jedna z lepszych, jakie miałam okazję używać.


Produkt otrzymałam w boxie #boxolnyyou dzięki portalowi www.o-you.pl

Olejek różany Mollon Pro i maska złuszczająca do stóp

poniedziałek, 22 maja 2017
Dzień dobry

W dniu dzisiejszym opowiem Wam o fantastycznym olejku różanym do paznokci i skórek. Będzie też o czymś, co zadba o nasze stopy przed latem...


Producent opisuje Mollon Pro - Regenerating Rose Oil jako "regenerujący olejek różany do skóry i paznokci. Ma on skutecznie regenerować i uelastyczniać skórki wokół wału paznokciowego. Wcierany w macierz odżywia kruche, łamliwe i rozdwajające się paznokcie. Wzmacnia i nabłyszcza. Oliwkę powinniśmy stosować codziennie. Wmasowując niewielką ilość w skórki, macierz i paznokcie."

Moja opinia:

Na początku zakochałam się w wyglądzie tego produktu. Zwykła buteleczka, a wygląda tak niebanalnie, że od razu zachęca do zastosowania tego, co w środku. A w środku znajduje się produkt o przepięknym, delikatnym, różanym zapachu. Aplikacja jest banalnie prosta i przyjemna. Nakładam ją na paznokcie i skórki, a następnie wmasowuję. Konsystencja jest oleista z drobnymi płatkami róż. Zdecydowanie produkt działa. Zauważyłam poprawę wyglądu moich skórek, nareszcie nie mam z nimi kłopotu, co często się działo. Również paznokcie wyglądają na zdrowe, zadbane, nie łamią się. Wyglądają na tyle dobrze, że mogę sobie pozwolić na to, aby nie nakładać na nie lakieru w niektóre dni. Jestem zachwycona tym produktem! 


Czas na maskę złuszczającą do stóp od LC+ w postacie skarpetek złuszczających

Producent zapewnia:

Maska złuszczająca do stóp w postaci nasączonych skarpetek kosztuje 12,99 zł za zestaw. Formuła maski oparta jest na kwasach owocowych, moczniku, ekstrakcie z aloesu i kwiatów nagietka oraz olejku z trawy cytrynowej powoduje złuszczenie suchego, zniszczonego naskórka i odsłonięcie świeżego. Maska przy okazji intensywnie nawilża, zmiękcza i uelastycznia skórę, dzięki czemu stopy stają się gładkie i piękne. Maska stanowi świetną alternatywę dla zabiegów stosowanych w gabinetach kosmetycznych. Spektakularne rezultaty są widoczne już po pierwszym zabiegu. Trzeba pamiętać, aby nie wystawiać stóp na działanie promieni słonecznych w czasie złuszczania się skóry."

Skarpetki przetestowała moja mama, która opisała, jakie są jej spostrzeżenia. 

"Na początku rozłożyłam skarpetki, odcięłam nożyczkami zaznaczoną część folii, nałożyłam skarpetki na stopy, a końcówki owinęłam wokół kostek. Z zaznaczonego elementu w kształcie serduszka usunęłam zabezpieczenie i częścią z przylepcem skleiłam skarpetkę, aby przyległa do stopy. Następnie delikatnie rozmasowałam stopy, aby maska równomiernie rozprowadziła się po całej skórze. Pozostawiłam ją na około 60 minut. Zdjęłam skarpetki, a nogi umyłam ciepłą wodą, po czym wytarłam je do sucha. Pierwsze efekty zauważyłam po 7 dniach, a cały okres złuszczania potrwał ok. 2 tygodni. Obawiałam się, że skóra będzie schodzić na całego, ale niepotrzebnie. Te skarpetki bardziej nawilżały, aniżeli złuszczały. Mimo wszystko efekt jest bez zarzutu. Teraz moje stopy wyglądają na gładkie, zadbane i mogę bez wstydu założyć sandałki.  Myślę, że to dobre rozwiązanie dla osób, które obawiają się skarpetek złuszczających, które zapewnią nam złuszczanie i fakt, że skóra będzie dosłownie wszędzie."

Warto zainteresować się tymi produktami. Są w przystępnych cenach i zapewniają dobre efekty!

www.o-you.pl

Znacie te produkty? Używacie skarpetek złuszczających lub oliwki do skórek?

NOU - Secret Blanc - woda perfumowana inna niż wszystkie

niedziela, 21 maja 2017
Dzień dobry

W dniu dzisiejszym opowiem Wam o wodzie perfumowanej, jaką otrzymałam w #boxonlyyou. Jeśli zaglądacie do mnie regularnie zapewne mogłyście przeczytać, że uwielbiam zapachy lekkie, cytrusowe, świeże, a jedyny mocny zapach, jaki znoszę to wanilia :) Wybredna jestem, ale niestety, gdy ktoś obok mnie ma intensywny zapach zaczyna mnie boleć głowa. Ale nie o tym :) Dzisiaj przyjrzymy się owocowo-kwiatowej wodzie perfumowanej NOU Secret Blanc.


Producent opisuje ją w następujący sposób:

"Woda perfumowana NOU Secret Blanc w pierwszym momencie oszałamia lekkością schłodzonej cytryny, białej herbaty, rabarbaru i ananasa, aby po chwili porwać nas do ogrodu pełnego jaśminu, peonii, żurawiny. W ostatnich akordach otula piżmem, paczulą i bobem tonka."

Nuta głowy: schłodzona cytryna, biała herbata, rabarbar, ananas
Nuta serca: jaśmin, peonia, żurawina
Nuta bazy: paczula, bób tonka, piżmo.

Za 50 ml trzeba zapłacić 65 zł.  Zapach dostaniemy w sieci Hebe.

Moja opinia:

Zapach jest intrygujący, nieoczywisty, niebanalny. Bardzo mi się podoba, ale niestety moja głowa nie może wytrzymać niewielkiej ilości jaśminu oraz piżma :( Zapachem cieszy się jednak moja mama, która wprost uwielbia nawet mocne, intensywne zapachy. Ten jest dla niej wiosenno-letni, więc zachwyca się nim niesamowicie. Zapach jest trwały i utrzymuje się przez długie godziny. Mama stwierdziła, że to nie będzie jej jedyny flakon tego zapachu :) 

Znacie ten zapach?

Meet Beauty - edycja 3 rusza już dzisiaj...

sobota, 20 maja 2017
Kochani!

Dzisiaj rozpocznie się dla mnie 3 edycja Meet Beauty, czyli konferencji dla blogerek i youtuberek urodowych. Tym razem wybrano 300 największych blogów z tej właśnie kategorii. Przez dwa dni będziemy przebywać w Ptak Warsaw Expo w Nadarzynie pod Warszawą. 


Do dzisiaj w pamięci mam wspomnienia poprzednich dwóch edycji, w których mogłam uczestniczyć i byłam nimi zachwycona. Na zawsze zapamiętam fantastyczną atmosferę, roześmiane osoby, wiele rozmów, ciekawe wykłady, przydatne warsztaty i pycha zupę krem z pomidorów ;) 


Co na nas czeka w tym roku?

- panele główne - wiedza  - z Red Lipstick Monster, marką Dax Cosmetics, Natalią Sławek z bloga www.JestRudo.pl, wykład Tomasza Stopki, Jason`a Hunt`a , panel dyskusyjny "Od bloga do biznesu" prowadzony przez m.in. Hanię (www.hania.com.pl), czy panią Anię Pytkowską!
- warsztaty makijażowe Golden Rose z Karoliną Zientek, warsztaty Neonail, warsztaty Gosh-Copenhagen oraz warsztaty Eyelure London.

Oprócz tego nie zabraknie okazji do zakupów, bo równocześnie z Meet Beauty będą trwały targi Beauty Days. 

W sobotę odbędzie się także Gala Beauty Days, podczas której zostaną wręczone nagrody Beauty dla najlepszych blogerek/vlogerek z kategorii Beauty w 2017 roku. 


Wprost nie mogę się doczekać! Zapraszam do śledzenia mnie na Instagramie, gdzie na bieżąco będę Wam pokazywać, co się dzieje podczas 3 edycji Meet Beauty! 

Z kim się spotkam? :)

Haul - zakupy z promocji -40% w Hebe na pielęgnację twarzy

piątek, 19 maja 2017
Dzień dobry

W moich zapasach do pielęgnacji twarzy nie mam wielu zapasowych kosmetyków, więc gdy tylko usłyszałam o promocji -40% na kosmetyki z tej właśnie kategorii, bez wahania wybrałam się do najbliższego sklepu i poczyniłam nie małe zakupy :) Oto, co wpadło do mojego koszyka :)


Oprócz zakupów przygarnęłam najnowszy numer magazynu, który zawsze chętnie czytam, szczególnie o nowościach w sklepie, metamorfozach czytelniczek. 



Postawiłam na:

- Peeling gruboziarnisty z morską algą od Lirene - mający za zadanie głęboko oczyszczać pory, regulować PH skóry, usuwać nadmiar sebum - obecnie zdenkowałam wszelkie mocniejsze zdzieraki, więc wzięłam coś na już, bo planowałam zakupy w jednym sklepie online... Znam ten produkt i zawsze spisywał się idealnie w swojej roli.
- Żel micelarny Herbal Vital Care 3 w 1 Vis Plantis - z bławatkiem i pantenolem. Jest niewielki, więc będzie akurat na wyjazdy. Mam zaufanie do kosmetyków tej marki, więc stąd moja decyzja.
- Physio-Micelarny Żel z morską algą od Lirene - idealny do użycia z wodą, jako żel do demakijażu bez spłukiwania - dla mojej koleżanki, która nie miała możliwości podjechania do Hebe.
- chusteczki Cleanic - oczyszczanie i regeneracja z płynem micelarnym - mają oczyszczać, pielęgnować i działać przeciwzmarszczkowo. W działanie przeciwzmarszczkowe chusteczek ciężko mi uwierzyć, ale w to, że pomogą nieco oczyścić twarz podczas wyjazdu już tak.
- Skin In The City - krem żel matujący do twarzy- Stop Błyszczeniu! - również dla koleżanki. Był niedrogi i jak dla mnie jest nowością. Nigdy wcześniej go nie widziałam, a koleżanka owszem i jest z niego zadowolona.
- Mój niezawodny płyn micelarny Garnier - koniecznie wersja różowa, miałam zieloną, ale nie była tak dobra. Dla mnie to produkt idealny w swojej roli.
- Lekki krem przecizmarszczkowy Nivea - będzie idealny na wyjazdy - nie jest duży, więc nie będzie zajmować dużo miejsca, nadaje się jako baza pod makijaż, więc już jestem zadowolona. 
- U góry widzicie jeszcze bazę Catrice, o której będzie niebawem - zaplątała się do zdjęcia, chociaż nie obejmowała jej promocja. 

To już wszystkie zakupy. Za całość zapłaciłam ok. 80 zł. To był bardzo dobry deal! A czy Wy skorzystałyście z tej promocji? Znacie któryś z tych produktów?

Asian Box - edycja 4 - niesamowicie kontrowersyjna

czwartek, 18 maja 2017
Dzień dobry

Wpis na temat najnowszej edycji Asian Box miał się pojawić na blogu w minionym tygodniu, ale przyznam szczerze, że najpierw dostałam go później, więc i zawartość nie była dla mnie zaskoczeniem, chociaż...ciężko powiedzieć, że "taka" zawartość nie jest zaskoczeniem. Dlaczego?

Sprzedaż 4 edycji Asian Box ruszyła dużo wcześniej i od początku towarzyszyły jej liczne kontrowersje. Nie odpisywanie na wiadomości i zapytania klientek, zdawkowe odpowiedzi, wcześniejsze wyczerpanie zapasów  boxa, mimo, że sprzedaż miała potrwać do danego dnia. Nie to jest najgorsze... Sądziłam, że zawartość będzie największą wpadką załogi Asian Box...


Wszystko wygląda bardzo kolorowo, nie jest pusto, opakowania są przepiękne, ale ...


W zapowiedziach czytaliśmy, że w edycji 4 znajdziemy przynajmniej 15 produktów kosmetycznych plus próbki o wartości ponad 380 zł. Wartość może się i zgadza, ale co do ilości...nikt chyba nie sądził, że w pudełku znajdziemy aż 10 maseczek Holika Holika z jednej serii, a są to:

Green Tea - Oczyszczająca, odświeżająca, tonizująca.
Avocado - Nawilżająca, regenerująca.
Damask Rose - Nawilżająca, zmiękczająca, wygładzająca oraz wyrównująca koloryt skóry.
Lemon - Oczyszczająca, odświeżająca.
Strawberry - Tonizująca, złuszczająca.
Acai Berry - Nawadniająca, przeciwzmarszczkowa.
Shea Butter - Nawilżająca, wygładzająca, regenerująca.
Pearl - Regenerująca, nawilżająca, wzmacniająca,
Rice - Odżywiająca, nawilżająca, uelastyczniająca skórę. 
Cucumber - Odświeżająca, łagodząca, kojąca. 
To nie koniec maseczek. W boxie znajdowały się także  Juicy Honey Holika Holika - Maseczka przeciwzmarszczkowa, nawilżająca, Makegolli Holika Holika - Maseczka rozjaśniająca, Lioele Intensive Time Reversing - maseczka nawilżająca, odżywiająca. W pudełku nie zabrakło Pig nose Clear - Zestaw do oczyszczania nosa oraz All kill Sheet - chusteczka oczyszczająca + maseczka nawilżająca.
Wśród próbek kosmetyków znajdują się kremy BB i inne kosmetyki, które w większości znam.
W pudełku znalazłam również Holika Holika Aloe - miniaturkę żelu pod prysznic z ekstraktem z aloesu 55ml. Zużyję go na wyjeździe, więc ok, ale pojemność jest tak mała, że nie ma co liczyć na wielką miłość ;)


Krem do rąk Custard Hand Cream - również od Holika Holika z serii Lazy&Joy wygląda przeuroczo i na pewno powędruje do mojej torebki. Jest niewielki, więc będzie idealny do nawilżania dłoni w ciągu dnia. 


Krem do twarzy wygląda równie uroczo - Holika Holika Gudetama Lazy & Joy - krem do cery suchej wzmacniający, nawilżający. Z chęcią go przetestuję. 


Ten kosmetyk wywołał ogromne zamieszanie w sieci. Mowa o Holika Holika Gudetama Lazy & Joy - rozjaśniający Cushion BB. Muszę przyznać, że po filmiku Agaty z użyciem tego kosmetyku byłam przerażona, ale po otrzymaniu paczki sprawdziłam go i u mnie nie wygląda to koszmarnie. Powinno się go stosować jako tzw. Tone-Up, czyli bazę pod krem. Sprawdzę, dokładnie przetestuję i dam znać. 
To już cała zawartość 4 edycji Asian Box, w której znalazłam 19 produktów i 9 próbek. Niestety, aż 15 ze wspomnianych 19 to maseczki wszelakie, na które musiałam kupić specjalny koszyczek ;) Szkoda, że ekipa Asian Box zdecydowała się na takie posunięcie. Rozumiem, że każdy musi wyjść na swoje, zarobić, nie stracić, ale wrzucanie 15 kosmetyków z jednej kategorii to proszenie się o kłopoty :) Brak różnorodności to coś, czego nie umiem wyjaśnić.  

Niestety, załoga Asian Box nie potrafiła przyjąć krytyki i wszelkie osoby, które ośmieliły się coś napisać nie w "różowych barwach" o tym boxie mogły liczyć na ban i pozbawienie możliwości komentowania wpisów. Chyba obserwujemy upadek kolejnego pudełka. Czy tak faktycznie będzie?
Rozumiem, że trudno czytać niemiłe komentarze, ale można było odpowiedzieć, ustosunkować się, a nie rozdawać bany na lewo i prawo. Szkoda. 

Już pierwsza edycja była kiepska. Sprzedałam ją. Drugą odpuściłam i nie zamówiłam. Trzecią zamówiłam i była bardzo dobra. Pisałam o niej tutaj... Kosmetyki z niej bardzo polubiłam i do tej pory wspominam ją bardzo mile. Niestety, 4 edycja będzie raczej ostatnią, bo nie znoszę, gdy ktoś w taki spodósb traktuje swoich klientów, którzy niewątpliwie zapewnili im niemałe pieniądze. No, ale... 

Co sądzicie o tej edycji Asian Box, zawartości i aferach powiązanych z nią?

Ziaja antyoksydacja - serum i krem do twarzy - duet idealny ?

środa, 17 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj przyszedł czas na recenzję kolejnych dwóch produktów, które znalazłam w Box Only You przed świętami wielkanocnymi. Mowa o ekspresowym serum do twarzy i kremie marki Ziaja z serii Antyoksydacja. Zacznijmy od serum ...


Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco - ujędrniające jest silnie skoncentrowanym kremo-żelem o ekspresowym wchłanianiu i wysokiej zawartości kompleksu naturalnych substancji aktywnych. Najważniejsze z  nich to jagody acai - bogate źródło polifenoli, antocyjanów, resweratrolu, witamin, tanin, które neutralizują wolne rodniki i chronią skórę przed uszkodzeniami oksydacyjnymi. W rozumieniu pielęgnacji skóry przeciwdziałanie procesom antyoksydacyjnym zapewnia skórze profilaktykę powstawania zmarszczek, ujędrnianie, wzmocnienie skóry, łagodzenie podrażnień, promienny i zdrowy wygląd. 

Moja opinia: 

O tak! Stosowałam już wiele tego typu produktów, ale ten bardzo przypadł mi do gustu. Fantastycznie wygładzał skórę, dobrze nawilżał, skóra była uelastyczniona, zaczerwienienia złagodzone, a co najlepsze...bardzo dobrze ujednolicony koloryt skóry sprawiał, że były dni, gdy nie musiałam nakładać podkładu czy kremu bb! Skóra po jego zastosowaniu była po prostu promienna i zdrowo wyglądająca! Serum ma przyjemną konsystencję, łatwo się aplikuje i szybko się wchłania. Zapach tej serii to coś fantastycznego. Kolejny plus to cena, bo w przypadku Ziaji wiadomo, że nie przepłacimy :) Bardzo Wam polecam ten produkt. 


Czas na krem odżywczo - regenerujący, redukujący suchość skóry 

Krem jest określany przez producenta jako emulsja nawilżająca złożona z kompleksu naturalnych substancji aktywnych. Najważniejsze z nich to jagody acai - bogate źródło polifenoli, antocyjanów, resweratrolu, witamin, tanin, które neutralizują wolne rodniki i chronią skórę przed uszkodzeniami oksydacyjnymi.Składniki podobne, jak w przypadku serum. Dodatkowo znajdziemy tu prowitaminę B5 łagodzącą podrażnienia, kwas hialuronowy, który intensywnie nawilża i ogranicza utratę wody z naskórka, olej canola zmiękczający i uelastyczniający skórę. 

Moja opinia:

Krem w duecie z serum zapewniał mi efekt świeżej, wypoczętej skóry, która wyglądała na dobrze nawilżoną, była gładka i przyjemna w dotyku. Krem łatwo się wchłania, więc można go stosować pod makijaż. Nie miałam problemów z suchymi skórkami, cera była doskonale nawilżona. 

Muszę przyznać, że oba produkty bardzo przypadły mi do gustu. Cieszę się, że mogłam je poznać, bo zapewniły mi doskonałą pielęgnację twarzy i dobrą bazę pod makijaż :) 

Znacie te produkty?

#boxonlyyou
www.o-you.pl

O dwóch takich... BIOVAX Opuntia Oil & Mango

wtorek, 16 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj przyjrzymy się dwóm produktom, które otrzymałam w #boxonlyyou, o którym pisałam Wam tutaj....


Muszę przyznać, że po otworzeniu pudełka czułam jeden zapach, który od razu przypadł mi do gustu i ... tak jest aż do tej pory. Mowa o zapachu kosmetyków marki L'Biotica Biovax balsam odbudowujący do włosów oraz L'Biotica - maska intensywnie regenerująca.

L'Biotica - balsam odbudowujący do włosów.


Producent obiecuje:

"BIOVAX Opuntia Oil & Mango to intensywnie regenerująca kuracja przeznaczona do włosów zniszczonych i bardzo zniszczonych, pozbawionych gładkości i blasku. Dzięki skoncentrowanej postaci kremowego balsamu, bogatego w naturalne substancje lipidowe, odbudowuje zniszczone włókno włosa, zapobiega łamaniu i rozdwajaniu końcówek. Wygładza, ujarzmia i nabłyszcza pasma. Kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX:

Opuntia Oil jest źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych Omega-6 i Omega-9, które tworzą ochronną warstwę na włosach. Drogocenny olej sprawia, że włosy stają się idealnie gładkie i lśniące bez efektu obciążenia.
Masło Mango spektakularnie wygładza włosy i zapobiega rozdwajaniu się końcówek. Dyscyplinuje włosy, ulatwiając ich układanie.
Ceramidy są naturalnym cementem łączącym łuski włosa. Odbudowują suche, zniszczone włosy dzięki czemu stają się sprężyste, elastyczne i bardzo dobrze nawilżone."

Moja Opinia:

Oj tak! Nie dość, że zapach jest jak z najlepszych sadów, to jeszcze produkt spisuje się idealnie. Włosy po zastosowaniu tej odżywki są fantastyczne, gładkie, lśniące, ale nie obciążone. Faktycznie pomaga zdyscyplinować włosy, dzięki czemu ich układanie jest łatwe i przyjemne. Moje włosy przestały być problematyczne, a stały się sprężyste, ładnie się układają i są nawilżone, a ich końcówki wreszcie nie wyglądają na połamane i rozdwojone. Będzie u mnie częstym gościem! Zdecydowanie.

Czas na drugi produkt od marki Biovax - maseczka do włosów


BIOVAX Opuntia Oil & Mango Maska Intensywnie Regenerująca

Zapewnienia producenta:

Maska Intensywnie Regenerująca BIOVAX Opuntia Oil & Mango zawiera kompleks naturalnych substancji lipidowych LipidFX, który odbudowuje i cementuje zniszczoną powierzchnię włosa, przywracając jej gładkości i połysk. Sprawia, że włosy są podane na układanie.
Moja opinia:

Maska do włosów tej marki jest idealnym dopełnieniem odżywki i aż korci mnie, aby kupić również szampon i przetestować całą linię produktów. Miałam saszetkę, ale jak za pewnie pamiętacie, sama kupiłam pełnowymiarowe opakowanie przed otrzymaniem tego boxa, bo byłam ciekawa tej serii. Maska pachnie i działa na medal. Nie spływa z włosów, doskonale nawilża włosy i końcówki. Moje włosy wyglądają jak po wyjściu od fryzjera. Super.

Polecam Wam przetestowanie tych produktów, bo są uzależniające, poczynając od zapachu aż po działanie!

A może już je znacie ?

Produkt otrzymałam dzięki boxowi #boxonlyyou stworzonemu przez portal o-you.pl.

Kolejny box znika z polskiego rynku. Który?

poniedziałek, 15 maja 2017
Kochani

Kolejny box znika z polskiego rynku. Mowa o Cutebox`ie. Oto informacja od ekipy Cutebox:

"Kochane!
Niestety w wyniku pewnych życiowych okoliczności jesteśmy zmuszeni zakończyć działalność CuteBoxa.
Majowe pudełko jest ostatnim. Oczywiście wywiążemy się ze wszystkich wysyłek, oraz produktów z kwietniowej edycji, które są do dosłania, a pieniążki za subskrypcje zostaną Wam zwrócone na konto. Bardzo smutno jest się nam żegnać :( tym bardziej, że w planach była już urodzinowa czerwcowa edycja.
Wkrótce będziemy Was informować co dalej, odpowiedzi na wszelkie wiadomości również zostaną udzielone."


Na moim blogu mogłyście obejrzeć openbox lutowego, walentynkowego boxa oraz marcowego z okazji Dnia Kobiet. 

No cóż, chyba na chwilę obecną nie dowiemy się, jaki jest powód, ale możemy się domyślać. Z mojej strony trochę żal, bo akurat ta ekipa podchodziła do klientek z szacunkiem, w przeciwieństwie do załogi innego pudełka :) 

Znacie Cutebox? Żałujecie?