Witam cieplutko :)
Jak tam u Was? Ja siedzę z kubkiem gorącej herbaty i po pierwsze zabrałam się za porządki w kosmetykach, po drugie za pisanie ważnych dokumentów i za przygotowanie bazy zdjęć na blog. Wszystkie zgromadzone w mojej "bazie" już wykorzystałam. Oprócz tego chcę zrobić przegląd szafy i bez sentymentów wystawić co niepotrzebne na sprzedaż, a resztę oddać. To tyle tytułem wstępu. Dzisiaj chciałam Wam pokazać dwa kolejne buble kosmetyczne. Tym razem na to miano zasłużyły dwa żelowe eyelinery. Jeden otrzymałam od znajomej, a drugi zakupiłam w promocji -40%.
![]() | ||
| Dwa buble : eyeliner żelowy Maybelline w kolorze fioletu oraz granatu |
Mowa o dwóch linerach żelowych marki Maybelline, tak dokładnie. Eyeliner żelowy Maybelline w kolorze czarnym jest u mnie non stop, spisuje się bez zarzutu, kreskę nim robię w mgnieniu oka, jest trwała i super czarna. Cieszyłam się na samą myśl tworzenia kolorowych kresek na powiece. Oczywiście, mogę zastosować Duraline, ale podczas codziennych makijaży, gdy liczy się czas, zwyczajnie nie chce mi się bawić z mieszaniem itp. Gdy tylko w jednej z drogerii ogłoszono promocję -40% wiedziałam, że w moim koszyku znajdzie się fioletowy eyeliner, a ten uroczy granat otrzymałam jakiś tydzień później od znajomej.
Co się jednak okazało? Eyelinery, mimo, że wywodzą się z tej samej marki, nie działają zupełnie. Malowanie nimi kresek to walka z wiatrakami, są zbite, nie sposób nabrać odpowiednią ilość produktu, osypują się i tworzą "kreskę" pełną prześwitów. Poprawić już jej nie możemy, bo nakładając kolejną warstwę kruszymy tą, która jest na powiece. Pigmentacja tych produktów jest beznadziejna, kreski nimi wykonane są przygaszone, bez wyrazu.
Szkoda sobie fundować takie stresy, lepiej zrobić kreskę cieniem i Duraline, przynajmniej będzie trwała i przepięknie intensywna.
A może u Was któryś z tych produktów spisywał się bez zarzutu? Czekam na opinie :)
