Genialna kredka do oczu automatyczna Bell, z szafy w Biedronce, tania i dobra

poniedziałek, 16 marca 2015
Dobry wieczór!

Wyspałam się dzisiaj przez cały dzionek i postanowiłam coś napisać :) Będzie to recenzja super kredki do oczu, którą kupiłam podczas zwyczajnych zakupów w Biedronce. Ucieszyłam się, że i u mnie nareszcie pojawiła się szafa Bell, więc postanowiłam coś z niej wybrać. Postawiłam na kredkę Professional Eyeliner Pencil, nazwana także jako konturówka do oczu, w odcieniu 8, który jest ciężki do sprecyzowani. Nie jest typowo szary, bo jest z domieszką grafitu, nie umiem go określić i opisać, ale wygląda przepięknie, ale nie to jest dla mnie najważniejsze w przypadku kredek do oczu. Ten produkt jest tak doskonały, że nawet po 10 godzinach na powiece nic się z nim nie dzieje i zostaje na swoim miejscu, nie odbija się, nie tworzy efektu "ksero", nie zbiera w załamaniu powiek. Lubię go także stosować na dolnej powiece i tam też jest niezawodny. Kolejny plus za to, że nie trzeba jej temperować, bo jest automatyczna. No i cena niska i przystępna, bo około 8 zł. Dostępność : każda Biedronka z szafą Bell. 

Professional Eye Liner Pencil marki Bell
Tak przedstawia się swatch odcienia numer 8.
Miałyście styczność z tym produktem? Jakie kredki do oczu lubicie?

Ulubieńcy 2014 roku - kolorówka cz. 1

wtorek, 3 lutego 2015
Witajcie 

Dzisiaj po uporaniu się z komentarzami, na które nie odpowiadałam od listopada, przyszedł czas na moich ulubieńców roku w kategorii "kosmetyki kolorowe". To bez zbędnego gaworzenia przechodzimy do sedna:

Zacznijmy od produktów do ust, a tutaj chcę Wam pokazać takie oto cudeńka :)

1. Moja neutralna szminka Chanel i balsam do ust w jednym. Zakupiona na wyprzedaży w Douglasie za jakieś 30 zł, nałożona rano doskonale nawilża moje usta. Pięknie i delikatnie błyszczy, idealna do mocnego makijażu oczu. 

2. Glam Shine Matt od L`oreal, czyli matowy błyszczyk do ust w odważnym kolorze. Uwielbiam za kolor, mat i to, że mimo matu moje usta nie są wysuszone. 

3. Maybelline i ich wyrazista i niezwykła 902, czyli Fuchsia Flash, którą nosiłam dzielnie przez całe lato. Dawka energii i genialne samopoczucie zapewnione. 

4. Przedstawicielka najlepszych matowych pomadek w tym roku,czyli Golden Rose Velvet Matte i nieco spokojniejszy odcień 07. Uwielbiam je wszystkie. 

5. Bourjois Color Boost w pięknym odcieniu czerwieni, nawet po zjedzeniu obiadu zostaje na ustach, zakupiłam ją w zestawie z super tuszem do rzęs za niecałe 30 zł, żałuję, że nie wzięłam 2 sztuk tego zestawu. 

Jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne do ust to mam dwa ulubione : Balmi i niby błyszczyk, ale bardziej balsamik do ust Sephora w odcieniu Unique Pink, który dostosowuje się do koloru naszych ust.

Moje ulubione podkłady w tym roku to :

1. Skin Luminizer - nowość Max Factor, która zapewnia mojej buzi super rozświetlenie, w miarę dobre krycie, idealnie się nakłada, wchłania, nie zostawia efektu maski na twarzy, jest trwały. Zostawia na buzi "półmat" i świeży, promienny wygląd. Kocham go !

2. Ulubieniec od lat, czyli Affinitone Maybelline, gdy potrzebuję doskonałego krycia, super matowienia, ale przy tym zero efektu maski. Polecam. 

3. Olay  CC Cream stosowałam latem. Dostałam go w jednym z glossybox`ów i nie byłam do niego przekonana, a jednak. Mimo, że lekki doskonale radził sobie podczas upałów. 

Na zdjęciu nie ma, ale totalnym odkryciem dla mnie w tym roku był Revlon Nearly Naked w odcieniu Shell. Zdecydowanie numer 1. Gdybym miała zostawić tylko jeden produkt do twarzy byłby to on. Delikatny, ale nawet po 12 godzinach w biegu moja buzia wyglądała świeżo i nienagannie. Muszę go ponownie kupić. 

Jeśli chodzi o korektory postanowiłam wyróżnić następujące produkty :

1. True Match L`oreal idealnie kryje cienie pod oczami, pięknie rozświetla okolice oczu, maskuje niedoskonałości. Uwielbiam. 

2. Bez napisów, ale jest to korektor Eveline zakupiony podczas jednej z promocji w Rossmannie. Idealny! Lepszego chyba nie znajdę. Dla mnie lepszy od MAC`owego korektora, który odłożyłam do szuflady. Kryje, rozświetla okolice oczu, maskuje niedoskonałości. Ideał. 

3. Kamuflażu Catrice nie trzeba chyba żadnej z nas przedstawiać. Produkt do zadań specjalnych i niezawodny. Nie na codzień, ale musi być :)

 Gdy potrzebuję użyć mgiełki pudru z chęcią sięgam po :
1. Puder wygładzająco-rozświetlający Yves Rocher w pięknej kasetce. Dzięki niemu mogę liczyć na ujednolicenie kolorytu skóry, uzyskanie efekt rozświetlonej cery, zapewnienie skórze efekt lekkości i komfortu. 

2. Creme Puff Max Factor w odcieniu Translucent - czyli transparentny, chociaż i tak z transparentnością ma niewiele wspólnego. Uwielbiam go od czasów liceum, gdy to zakupiłam go na studniówkę. Sentyment, niezawodność. Dobrze matowi, ma ładny zapach, nie zatyka porów, wydajny, długo utrzymuje się na twarzy. 

Kolorujemy policzki i konturujemy buzię, czyli 4 ulubionych upiększaczy moich policzków :)

1. Blushing Hearts z Make Up Revolution w formie uroczego serduszka a`la produkty Too Faced. Mam odcień Candy Queen of Hearts. Idealny, gdy się spieszę. Dwa ruchy pędzlem i nie tylko mam na policzkach piękny odcień, ale i delikatne rozświetlenie. 

2. Sephora Artist`s Blush w formie mozaiki, limitowanka z tego roku. Dowolność wyboru odcienia. przepiękny, gdy wymieszamy ze sobą wszystkie kolorki. 

3. Bronzer MAC z limitowanki Nude On Board. Zakupiony na allegro za 30 zł, myślałam, że to podróba, a tu oryginał i jest ze mną od 2012 roku i skończyć się nie może. Ideał. Delikatny odcień do konturowania, mimo, że w opakowaniu może wyglądać na ciemniejszy. 

4. Rozświetlacz z Biedronki Lady Code by Bell, o którym pisałam tutaj...


Tak wygląda pierwsza część moich kolorowych ulubieńców 2014 roku. Jutro przedstawię Wam drugą część. Nie chciałam bowiem, aby ten wpis był tak długi. 

Koniecznie dajcie znać, czy któryś z tych produktów znacie i lubicie ? Miłego wieczoru! 

Moich pielęgnacyjnych ulubieńców roku znajdziecie tutaj...

Zakupy za niecałe 15 zł :) - likwidacja drogerii

sobota, 6 września 2014
Witajcie

Dzisiaj chcę Wam pokazać zestaw kosmetyków Bell, który kupiłam korzystając z wyprzedaży -80% w mojej osiedlowej drogerii na kosmetyki tej marki. Wybrałam takie oto piękności :

Oto zestaw, który wybrałam 

Wybrałam dwie konturówki do ust, które kosztowały mnie 1,5 zł każda ! Konturówki są na ogromny plus, bowiem są automatyczne i niezwykle trwałe. 


Wybrałam także zestaw cieni do powiek w bardzo naturalnych barwach z nutką szaleństwa w postaci zieleni ;) Za cienie zapłaciłam 6 zł 

Wybrałam także przepiękną pomadkę Diamond Shine w odcieniu 024. Zapłaciłam za nią 5 zł.



***
Znacie któryś z tych produktów? Z chęcią poczytam, co o nich sądzicie. 
Ogromnie ucieszyłam się z takiej oferty, ale z drugiej strony szkoda, że nie będzie już u mnie tej drogerii osiedlowej. 

Highlighter Glow Skin Powder LadyCode by bell dla Biedronki - rozświetlacz upolowany:)

niedziela, 13 lipca 2014
Dzień dobry :)

Upolowałam ! Czaiłam się na niego, odkąd był w ofercie Biedronki. Naczytałam się na Waszych blogach, że super, że ładny efekt i więcej mi nie było trzeba, aby za cenę 10 zł chcieć go dorwać do swojej toaletki. Ale albo go nie było, albo był cały pokruszony. Cierpliwość opłaciła się ... podczas zakupów na weekend znalazłam go przy kasie, na półeczce z produktami, których nie udało się sprzedać z poprzednich gazetek...capnęłam i byłam taka uradowana. W domu z ciekawości zerknęłam na paragon, a tu kolejna niespodzianka, okazało się, że został przeceniony na 3zł ! Normalnie super :) Od piątku jest u mnie i jest doskonały :)


Oto on w pełnej krasie :)

Czyż nie jest piękny? :)



Znacie go? A może macie w swoich zbiorach inny ciekawy rozświetlacz? 
Czekam na wieści od Was ;)



Tani i dobry tusz Bell kupiony w Biedronce za 6 zł

czwartek, 12 czerwca 2014
Witam :)

Czerwiec w tym roku jest okropnie pracowity, dosłownie nie ma czasu na chwilę odpoczynku, nie mówiąc o jakiejś drzemusi itp ;) Ale znalazłam chwilkę i chcę Wam pokazać super tusz, który zaczęłam używać w ostatnim tygodniu. Znalazłam go w moich zapasach, zakupiony w Biedronce, cena 6 zł. Producent : Bell. Tusz doskonale pogrubia, wydłuża i rozdziela moje rzęsy. Sprzedawany był w super opakowaniu, które było chronione przed otwieraniem poprzez umieszczenie tuszu w opakowaniu. Tusz posiadał zakrętkę, którą należało usunąć i dopiero użyć dołączonej szczoteczki. To jest myśl! Warto było go wypróbować. A oto on :

Tusz przed użyciem szczoteczki, super patent, który powinny przejąć inne marki

Opakowanie jest doskonałe. Prawdziwie kobiece i pomysłowe :)

Miałyście doczynienia z tym tuszem? Lubicie kupować tusze mniej znane, które są oferowane w niższej cenie, czy wolicie swoje sprawdzone?

Zakupy z Biedronki - gazetka "Piękne Walentynki"

piątek, 31 stycznia 2014
Jak co tydzień wybrałam się na zakupy potrzebne na weekend i zbliżający się tydzień, ale ponieważ towarzyszyła mi mama nie mogło się obyć bez zakupów innej maści ;) Tak więc już na wstępie mama oznajmiła, że idziemy do Biedronki, bo kilka rzeczy wpadło jej w oko ze wspomnianej gazetki na zbliżające się Walentynki. Tak też mama kupiła jedwab do włosów, odżywkę do włosów Eveline i lakiery do paznokci, a ja otrzymałam w prezencie taki zestawik :



1. Mgiełka upiększająca Timotei drogocenne olejki, która ma zapewnić połysk, jedwabisty dotyk, nawilżenie każdego dnia. 

2. Eveline Gold & Argan  - Nawilżające mleczko micelarne do demakijażu twarzy i oczu, które ma dokładnie i delikatnie oczyszczać, perfekcyjnie usuwać nawet wodoodporny makijaż oraz intensywnie nawilżać i wygładzać. 

3. Nose Pore Strips - Oczyszczające plastry na nos, które wzięłam z sentymentu za czasami liceum, gdy podobnych wtedy używałam. Plastry mają skutecznie oczyszczać zatkane pory, usuwać niechciane wągry i zaskórniki. 

4. Jedwab do włosów Silk Therapy, którego używam po każdym myciu włosów i nie wyobrażam sobie, jak mogłam tego nie robić. Moje włosy go kochają. 

5. Matująco - wygładzająca baza pod makijaż Ladycode by Bell, którą już kiedyś miałam i jest równie dobra, jak jej droższe odpowiedniki, a kosztuje 12 zł.

No i tak oto skończyły się nasze zakupy :) Bo tak to jest gdy dwie kobiety wybiorą się do sklepu :) Przepraszam za słabe zdjęcie, ale chciałam od razu wrzucić je na blog :)

Spokojnej nocki !

Wygrana w konkursie fotograficznym - nagroda od Bell :)

środa, 29 stycznia 2014
Dzisiaj przychodzę do Was z kolejnym zaległym wpisem :) Ja i te moje zaległości, ale staram się, proszę o zrozumienie ;) Ale do rzeczy. W listopadzie mama podała mi kartę z wiadomością o konkursie fotograficznym "Stylizacja na szpilkach", czy coś w ten deseń. Chodziło o zrobienie zdjęcia stylizacji na szpilkach. Pomyślałam, a czemu nie spróbować i wysłałam zdjęcie. Później zupełnie o tym zapomniałam i w grudniu, po powrocie z pracy, sprawdzając maile okazało się, że wygrałam! Nagrodą w konkursie był zestaw kosmetyków Bell za 100 zł. Paczuszka dotarła w Wigilię  i muszę przyznać, że bardzo ucieszyła me oczy. A oto moja wygrana :

Wygrana dotarła w takiej oto torebeczce :)

Otrzymałam zestaw kosmetyków z serii Hypoallergenic

Wśród nich znalazłam takie oto cienie do powiek 

A oprócz tego kredki do oczu w kolorze czarnym i białym, tusz do rzęs, odżywkę do rzęs oraz genialny eyeliner w płynie. 

***
Muszę przyznać, że jestem ogromnie zadowolona z otrzymanych kosmetyków. Spisują się rewelacyjnie, a po ich zużyciu zapraszam na recenzję :) Dziękuję firmie Bell za nagrodę i za docenienie mojego zdjęcia :) 

Bierzecie udział w konkursach, czy uważacie, że nie warto próbować?:)

Denko lutowe prezentuje się dumnie ;)

sobota, 2 marca 2013
Witam i przepraszam za nieobecność mą, ale w tym tygodniu moje dni zleciały tak szybko, jak gdyby miały 6h. Mam nadzieję, że ten weekend i zbliżający się tydzień pozwolą mi znaleźć czas na zrobienie wszystkich niezbędnych rzeczy. A tymczasem, denko lutowe ... 

Gotowe poznać kolejnych zużytych bohaterów tego wpisu?:)


Szampon wzmacniający RADICAL, który kupiłam przed świętami w zestawie z serum, odżywką i mgiełką.Szampon był okropny i ledwo zdołałam go zużyć do końca. Strasznie plątał moje włosy, miałam wrażenie, że są jakby nieświeże... z pewnością nie skuszę się na niego ponownie. Co innego, jeśli chodzi o pozostałe części, ale o tym przy okazji zużycia któregoś z nich :)


Żel pod prysznic Cien z Lidla. Uwielbiam. Starcza na bardzo długo, pieni się niesamowicie, pachnie smakowicie i jest tani jak barszczyk ;)


Płyn micelarny Be Beauty z Biedronki. U mnie ciężko go dostać. Dla mnie doskonały. Uwielbiam tak, jak micelek z Vichy. A ten jest taki tani (5 zł) i taki wydajny. I nareszcie nie szczypią mnie oczka przy demakijażu. Ulubieniec :)


Kolejny z moich ulubieńców. Żelowy podkład Rimmel Match Perfection. Kocham za to, jaki jest niewidoczny, ale i doskonale kryjący. 


Róż Inglot w bardzo ładnym, soczystym kolorze, nie zmazywał się, był wyraźny, ale bez przesady. Super.


Krem regenerujący L`biotica do rzęs. Nie działa i jest mi zbędny. To tyle.


Kremowy cień The Balm, Butter Up. Stosowałam jako bazę pod cienie i był lepszy od Artdeco. A kolor w zasadzie identyczny :) Kupiony na wyprzedaży za jakieś 15 zł. Stosowałam non stop od maja 2012. 


Płatki nasączone zmywaczem do paznokci z Wibo, seria różana. kupiłam za 1 zł! Lepsze od najlepszych zmywaczy, wydajne... jednym płatkiem zmywałam wszystkie paznokcie, bez potrzeby stosowania normalnego zmywacza. Super, jednak już nie widziałam go w szafie Wibo.


Pomadka Catrice 030 Rose`n`Gun. Naturalny kolor, z delikatnymi, nienachalnymi drobinkami. Jedyna wada...bardzo miękka, w lecie dosłownie się topiła.


Lakier Sensique Strong & Trendy Nails, piękny odcień, ale po dojściu do połówki buteleczki był niemożliwy do użycia. Nie kupię ponownie.


Balsam do ciała Pink Chiffon z jednego z Glossyboxowych pudełek. Uwielbiam go za zapach, nawilżanie i z chęcią kupię większą butlę, ale po zużyciu moich zapasów balsamowych ;)


Błyszczyk MNY Maybelline, który kupiłam w Biedronce w komplecie z tuszem do rzęs. Piękny kolor, trzymał się na ustach nawet po kontakcie z piciem lub jedzeniem. Pachniał znakomicie, nawilżał tak, jak trzeba.


Balsam Au Lait z serii Schottish Fine Soaps, też z Glossybox. Zabrałam ze sobą na wyjazd i zakochałam się w nim. Zapach, jaki lubię i to nawilżanie...super !


Odżywka Timotei Pure, tak samo fatalna, jak szampon, który opisywałam w poprzednim denku. Na szczęście otrzymałam je jako gratis w Tesco za zakupy :)


Maseczka do twarzy Yes to tomatoes...Bubel ! Twarda, toporna, nie dająca żadnych rezultatów, okropna.


Tusze do rzęs : Colossal Volum Express Mascara Maybelline - zdecydowanie mój numer jeden w tym miesiącu. Doskonale pogrubiała. Dzięki Lash Accelerator Rimmel moje rzęsy były wydłużone i doskonale rozczesane. Mascara Wow Crazy Volume z Bell używana od czasu do czasu, ze szczoteczką z innego tuszu Bell. Taki tam średniak. Niby ok, ale szybko stała się sucha. 


Próbeczki Olay Serum, wysłana do mnie z katalogiem Superpharm. Pięknie pachniało i w sumie tyle mogę powiedzieć, bo próbka zbyt mała, aby wyrobić sobie zdanie na temat produktu. Żel do kąpieli Sephora o zapachu mango, mniaaaam. Kąpiel w nim była czystą rozkoszą. Baza Photo Finish Smashbox starczyła mi na wiele wyjść, doskonała, makijaż trzymał się bez zarzutu. Z chęcią kupiłabym, gdyby nie cena :) ale może kiedyś...
I to by było na tyle. Jak zwykle sporo. Jak znajdę kartę ze zdjęciami z wyjazdu do Zakopanego, to będą jeszcze kosmetyki zużyte podczas tamtego wyjazdu. Znacie któreś? Są wśród nich Wasi ulubieńcy? 
Udanego weekendu :) 

ps. Już jutro kilka nowych pozycji na mojej zakładce wymiankowo - wyprzedażowej :) Zapraszam.