Majowe pudełko be Glossy - "Sekret Piękna" - tak czy nie?

wtorek, 30 maja 2017
Dzień dobry

Od dzisiaj nadrabiam zaległości spowodowane wyjazdem na Meet Beauty. W związku z tym wszystko się przesunęło, np. paczkę be Glossy odebrałam po powrocie w poniedziałek. W tygodniu zwykle nie mam możliwości przygotowania wpisów na blog, więc teraz będziemy przeglądać, co dotarło do mnie w czasie tych dwóch tygodni. 

Dzisiaj przyjrzymy się zawartości pudełka be Glossy, które do większości dotarło w piątek, 19 maja. 


Szata graficzna była tradycyjna, więc tu zaskoczenia nie było, ale w środku...


W środku znalazłam 5 produktów pełnowymiarowych oraz jedną próbkę tudzież miniaturę ;) 

- Nivea Silk Mousse - Jedwabisty mus do mycia ciała pod prysznic, Rabarbar i malina, który kosztuje 13,99 zł za 200 ml. Producent opisuje go w następujący sposób: "Innowacyjny jedwabisty mus powstał w oparciu o pielęgnujące ekstrakty z jedwabiu, a także wyjątkowe składniki zapachowe uzyskane z rabarbaru i malin. Pęcherzyki powietrza zawarte w piankowej formule dostarczą Twojej skórze substancji pielęgnujących pochodzących z jedwabiu i wyciągów roślinnych. Konsystencja lekkiego musu sprawia, że to pierwszy tak wydajny produkt pod prysznic, którego wystarcza na aż 2 razy dłużej niż tradycyjnego żelu pod prysznic.Dwa limitowane produkty – NIVEA Care&Shower Silk mousse Rabarbar i Malina oraz NIVEA Care&Shower Silk mousse Cytryna i Moringa to rozszerzenie linii bestsellerowych musów pod prysznic NIVEA, w której znajdują się obficie pielęgnujący mus Creme Care, wykwintnie kwiatowy Creme Smooth oraz orzeźwiająco lekki Creme Soft. Limitowana edycja NIVEA Care&Shower Silk mousse to dwa wyjątkowe zapachy przywodzące na myśl pełnię lata. Przetestuj oba i wybierz swój ulubiony!"

- Shefoot - Kuracja wzmacniająca - odżywianie paznokci, skórek i skóry stóp - wart 29,90 zł za 50 ml. "Hypoalergiczny krem do stóp i paznokci przeznaczony dla profesjonalnych salonów, teraz dostępny do codziennego użytku domowego. Technologia ciekłych kryształów pozwala na skuteczniejszy transport składników aktywnych w głąb skóry, dzięki czemu staje się ona mocniejsza, bardziej elastyczna i odporna na mikropęknięcia. W kuracji zastosowano keratynę, składnik wzmacniający płytkę paznokcia oraz wyciąg z Centella Asiatica, który działa przeciwzapalnie, regeneracyjnie i przyspiesza gojenie ran i pęknięć, a także kwas hialuronowy i panthenol. Produkt sprzyja poprawie jakości i odnowie naskórka, poprawia jędrność, elastyczność i sprężystość skóry,wzmacnia paznokcie i skórki wokół paznokci."

- Vianek - normalizujący peeling do twarzy - wart 18,99 zł za 75 ml.
"Delikatny, ale skuteczny kremowy peeling z korundem, przeznaczony do złuszczania martwego naskórka skóry przetłuszczającej się, z niedoskonałościami. Zawiera ekstrakt z szałwii o właściwościach oczyszczających i detoksykujących oraz silnie odświeżający olejek miętowy. Regularne stosowanie peelingu zmniejsza wydzielanie sebum, przyspiesza regenerację zmian skórnych i wyraźnie poprawia koloryt oraz kondycję skóry."

- Exclusive Cosmetics - Maska hialuronowa w płatku fizelinowym, cena: 9,99 zł za sztukę
"SPA Maska hialuronowa w płatku fizelinowym EXCLUSIVE COSMETICS to znakomite uzupełnienie codziennej pielęgnacji skóry twarzy. Dzięki miękkiej konstrukcji, maski flizelinowej, produkt idealnie przylega do twarzy dostarczając jej potrzebnych składników odżywczych i aktywując regenerację skóry. Skład kosmetyku oparty jest o ekstrakty z kiełków pszenicy i aloesu, które znane są z intensywnie regenerującego i nawilżającego działania. Formuła wnika w skórę, wygładza zmarszczki. Maska SPA do twarzy jest polecana dla każdego rodzaju cery, zwłaszcza dojrzałej oraz zdradzającej oznaki zmęczenia."

- Organique - Peeling solny - Terapia detoksykująca Sea Essence - wart 59,90 zł za 200 ml
"Peeling solny Sea Essence polecany jest szczególnie dla skóry zmęczonej, pozbawionej energii, wymagającej rewitalizacji i poprawy nawilżenia. Kryształki soli i drobinki alg skutecznie złuszczają zrogowaciały naskórek. Ekstrakty pochodzenia morskiego chronią i pielęgnują skórę, a witamina E zawarta w peelingu działa silnie przeciwstarzeniowo. Lekka, zżelowana formuła łatwo się zmywa i nie pozostawia tłustego filmu. Skóra po peelingu jest gładka i odświeżona. 
SKŁADNIKI AKTYWNE: kryształki soli, czerwone algi wapienne, ekstrakty z: kopru morskiego i alg wakame, gliceryna roślinna, witamina E w mikrokapsułkach" 

- Uriage - miniatura Dermatologicznego żelu do mycia twarzy i ciała. Pełnowymiarowe opakowanie kosztuje 53 zł za 400 ml. 
"Żel stworzony na bazie delikatnych składników myjących skutecznie oczyszcza nawet najbardziej wrażliwą skórę nie podrażniając jej. Woda Termalna Uriage w połączeniu z gliceryną doskonale nawilża skórę i łagodzi podrażnienia. Produkt do twarzy i ciała, do stosowania od 1. miesiąca życia."

Moja ocena:

Muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu to, co znalazłam w środku majowej edycji be Glossy. Owszem, można się przyczepić do wielu marek drogeryjnych, do kolejnej sztuki pianki do mycia ciała Nivea, ale ja jestem zadowolona. Tę piankę bardzo lubię i obecnie zużywam 3 sztukę. Ucieszyła mnie miniatura Uriage, bo zawsze mnie ten produkt ciekawił. Maseczkę wykorzystam. Oczywiście, najciekawszym produktem jest peeling solny Organique, iście letni i na pewno będzie mi w tym okresie towarzyszył. Peeling już zaczęłam używać, bo mój poprzedni zdenkowałam. Cieszyłabym się bardziej, gdyby w pudełku był chociaż jeden produkt z kolorówki, ale przyzwyczaiłam się do małej ilości tego typu kosmetyków w boxach. Za kwotę ok. 35 zł, bo tyle kosztuje mnie box, dzięki punktom Glossydots, jestem zadowolona i mogę wystawić 5 z minusem. 

A jak Wam się podoba ten box?




Kosmetyki MAC, które warto poznać

poniedziałek, 29 maja 2017
Dzień dobry

Do tego wpisu zmotywowała mnie moja obserwatorka na Instagramie, anetkowaa_ , która poprosiła o moje typy produktów MAC, które polecam kupić :) Oto moi ulubieńcy:



1. Pędzel MAC - kultowa 217 -stka. Pamiętam, gdy go kupowałam. Za jeden pędzel dać ponad 100 zł to nie jest łatwy zakup, ale dzisiaj uważam to za doskonałą inwestycję w moją makijażową pasję. Żaden inny tak nie rozblendowuje, a zarazem mogę nim aplikować cień na środek powieki, ideał! Włosie nie wypada, a on jest w stanie niezmiennym od lat. 

2. Eyeliner w żelu Fluidline. Polecam odcień Blacktrack, czyli czarny. Ideał. Jak masełko, a trwały aż do demakijażu. Kreskę namaluje nawet laik. Nie wysycha, jak np. eyelinery żelowe Inglot. 

3. Cienie pojedyncze, mogą być w opakowaniu lub w formie wypraski do palety magnetycznej. Cechuje je idealna pigmentacja i łatwość pracy z nimi. Nie osypują się. 

4. Paint Pot - miałam odcienie Soft Ochre, Painterly i wiele innych. Polecam Painterly, jest idealny solo i jako baza pod cienie. Ujednolica wygląd powieki, a cienie utrzymuje na miejscu, wzmacnia ich pigmentację i sprawia, że ich wygląd zachwyca. 

5. Pomadki MAC to długi temat...im ten poświęcę kiedyś osobny wpis. Polecam, ale uwaga, uzależniają! Ich zapach, konsystencja, to, jak się prezentują na ustach i jak się utrzymują. Moje ukochane to Creme Cup, Russian Red, Impassioned. Uwielbiam wykończenie amlified. Bardzo komfortowe na codzień. 

6. Vamplify - błyszczyk, określany przez MAC jako sceniczny. Paleta odcieni, od neutralnych do najbardziej zwariowanych granatów. Mam trzy i każdy z nich jest doskonały. Utrzymują się na ustach jak pomadki, nie rozmazują, nie wysuszają ust. 

7. Błyszczyki MAC Lipglass, miałam już może 10 odcieni, wszystkie cechuje fantastyczna jakość, cenię je w pracy, gdzie non stop mówię i np. pomadka matowa odpada. Są lekko klejące, ale to zapewnia im dłuższą trwałość na ustach. 

8. Rozświetlacz Mineralize Skinfinish- u mnie akurat Perfect Topping z limitowanki. Są to produkty mineralne i nie sposób ich zużyć. Niewielka ilość zapewnia przepiękną taflę rozświetlenia. Nie ma w nich brokatowych drobin, więc, jak dla mnie idealne. 

9. Pigment MAC Vanilla - ja kupiłam w wersji Travel Size. Jest również nie do zużycia. Do stosowania solo, jako rozświetlenie, do kącików oczu. Zawsze zachwyca i sprawia, że znajomi pytają, co mam na powiekach. 

10. Palety cieni - nie ważne jakie, każda z nich ma tą samą jakość. Doskonałe zestawienia kolorystyczne, cienie, które dobrze się aplikuje, nie osypują się i wyglądają oszałamiająco. 

11. Róż Powder Blush - u mnie z zestawu - ponownie produkt nie do zużycia. Niewielka ilość wystarcza, aby zapewnić nam piękny rumieniec. 

To moje ukochane produkty MAC, mam ich więcej, ale chciałam wybrać te, które na prawdę warto wypróbować i przekonać się, że owszem zapłacimy więcej, ale tu w parze z ceną idzie jakość. 

Znacie te kosmetyki? Polecacie jakieś inne? 

*Przepraszam za zdjęcie zrobione na szybko ;)

Rozkład jazdy na blogu na najbliższe dwa tygodnie

niedziela, 28 maja 2017
Kochani

Tradycyjnie w niedzielę przedstawiam Wam zapowiedź tego, co znajdziecie na blogu w najbliższym tygodniu. Będą to wpisy dotyczące majowej edycji Shinybox i be Glossy, pokaz nowości Evree, super przesyłka od marki Nivea, kosmetyki MAC, które polecam kupić oraz haul z Rossmanna z promocji 2+2 na pielęgnację twarzy. 

W kolejnym tygodniu na bloga wjadą wpisy o nowościach od Skin 79, Dr G, relacja z konferencji Meet Beauty, pokaz prezentów przywiezionych z tejże konferencji, haul z NYX`a oraz wiele innych...

Mam nadzieję, że będziecie codziennie odwiedzać mój blog, a wpisy Was zainteresują :) Na który czekacie najbardziej?

Pięknego dnia!

Bandi - Krem z kwasem migdałowym i polihydroksykwasami

sobota, 27 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj opowiem Wam o produkcie, który miałam już kiedyś możliwość przetestować i niestety, okazało się, że występuje u mnie reakcja alergiczna i zaprzestałam stosowania tego kremu. Produkt stosowała jednak moja przyjaciółka i u niej okazał się być czymś rewelacyjnym. 




Nawilżający krem o działaniu złuszczająco – biostymulującym. Odpowiedni do każdego typu  cery, również wrażliwej. Preparat delikatnie usuwa nagromadzone, martwe komórki warstwy rogowej, oczyszcza i zwęża rozszerzone pory oraz ogranicza błyszczenie skóry. Wygładza zmarszczki, głęboko nawilża oraz intensyfikuje syntezę kolagenu, elastyny i glikozaminoglikanów. Wyraźnie zmniejsza objawy fotostarzenia skóry oraz przebarwienia pigmentacyjne. Zapewnia skórze gładkość, miękkość oraz świetlisty i wyrównany koloryt.

Najlepsze efekty przynosi stosowanie kremów z kwasami przez minimum 3 miesiące dwa razy w roku.

Tak, jak wspomniałam we wstępie. Ja musiałam go odłożyć na bok. Od zawsze mam skórę z tendencją do podrażnień, alergii, może stąd problem. Zresztą, na stronie producenta, przeczytamy :

"WAŻNE!

Ze względu na specyfikę działania preparatu, w przypadku cery wrażliwej może wystąpić niepożądana reakcja skóry. Zalecamy wykonanie próby uczuleniowej.
Na skórę w okolicy żuchwy nanieść niewielką ilość preparatu i obserwować reakcję natychmiastową, po 1h, 8h i 24h. Aplikację powtórzyć. W przypadku silnego podrażnienia lub wystąpienia cech pokrzywki alergicznej (wysypka, utrzymujący się rumień, swędzenie, obrzęk, wysięk) należy odstąpić od stosowania produktu na całej twarzy."


Moja koleżanka natomiast była pod wrażeniem! Na początku czuła niewielkie szczypanie, które później ustąpiło. Krem jest biały, bez drobinek, na skórze rozprowadza się bez problemów. Po zastosowaniu kremu, koleżanka zauważyła, że skóra rano jest rozjaśniona, wygląda młodziej, nie widać zmęczenia. Jest elastyczna, gładka i miękka. Krem pomógł jej zlikwidować przebarwienia, nie wysuszał i nie zostawił suchych skórek, czego się bardzo obawiała. Tak więc, u niej hit, u mnie nie do użycia ze względu na reakcję alergiczną. 

Koniecznie wykonajcie wspomniany na stronie producenta test, aby nie było problemów.
Znacie ten produkt?

Catrice Pure Radiance Glowrizer - perełka wśród baz?

piątek, 26 maja 2017
Dzień dobry

Dzisiaj opowiem Wam o perełce, jaką znalazłam ostatnio w szafie Catrice w jednej z drogerii Hebe.



Produkt pochodzi z serii Pulse of Purism, jest oczywiście limitowanką i jak widzimy na drugim zdjęciu, produkty są przepiękne. Świeżość, dziewczęcy urok, to mi się z nimi kojarzy. Zachwyciły mnie paletki cieni, ale byłam twarda i odłożyłam na półkę. Na bazę skusiłam się bez wahania. 


Catrice Pure Radiance Glowrizer to żelowy primer, który ma za zadanie ujednolicić cerę, zakryć niedoskonałości, a skórę pozostawić rozświetloną. Różane perełki łączą się z żelową formułą tworząc naturalne rozświetlenie. Produkt ma pompkę, więc aplikacja jest bajecznie prosta. Konsystencja jest przyjemna. Idealna do zastosowania pod nasz ulubiony podkład lub do mieszania z nim. Jestem zachwycona, bo nałożona rano utrzymuje podkład na swoim miejscu aż do demakijażu. Nic nie schodzi, a wręcz przeciwnie, podkład, puder i produkty do konturowania są na swoim miejscu.
Kolejny plus za przepiękną buteleczkę, perełki, które wyglądają tak uroczo! Jestem pod wrażeniem tego produktu. Zapłaciłam za niego ok. 15 zł. 

Znacie ten produkt?