Witajcie:)
Zainteresowane szczegółowymi opisami produktów z pudełek be Glossy oraz Shinybox zapraszam do uaktualnionych wpisów :) A dzisiaj chcę Wam pokazać tusz, który miał trafić do grona ulubieńców, bowiem na początku byłam pod jego ogromnym wrażeniem. Mowa o tuszu Rimmel ScandalEyes Rockin` Curves. Piękne firanki rzęs, wydłużone i pogrubione, niezwykle podkręcone...a tu po 4 dniach klops! Tusz po otworzeniu okazał się być totalnie nie do użycia, pełen grudek, a po nałożeniu na rzęsy tworzył kapiące czarne grudziska, w opakowaniu był tak gęsty, że aplikacja tak upaćkaną szczoteczką oznaczała jedno...klapę! Przed wyjściem do pracy nie mamy czasu na eksperymenty, więc z pewnością o tym tuszu należy zapomnieć. Jedyny plus za super wyprofilowaną szczoteczkę, którą sobie zostawię.
Tusz na szczęście kupiłam za 12 zł, na wyprzedaży w Rossmannie.
Mam jeszcze wersję czarną, może ta będzie lepsza... a oto owy bubel :
Mam jeszcze wersję czarną, może ta będzie lepsza... a oto owy bubel :
Próbowałam Wam pokazać, w czym był problem jeśli chodzi o moje doświadczenia z tym tuszem...
ale nie wiem, czy widać to na zdjęciu :) Szczoteczka jest okropnie oklejona tuszem...
Jedyny plus tego produktu to ciekawie wyprofilowana szczoteczka.
Znacie ten tusz? Jakie macie doświadczenia z nim związane? Jakiej maskary nie polecacie?


