Krem - żel Lirene z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy

wtorek, 25 listopada 2014
Witam :)

Ostatnio podczas przerwy w pracy wybrałyśmy się z koleżanką do pobliskiego Rossmanna, ponieważ chciała, abym doradziła jej w kwestii doboru kilku kosmetyków. Wszystko, co jej było potrzebne już miała w koszyku i nagle, naszym oczom ukazał się kosz  ogromnym napisem "sale". Musiałyśmy do niego zerknąć. Wśród rzeczy tam się znajdujących wybrałyśmy krem - żel Lirene z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy, który kosztował niecałe 5 zł! Szukałyśmy daty ważności, okazało się, że do 2017! Widocznie była to promocja spowodowana wycofywaniem produktu ze sklepu.


Skusiłam się na niego i nie żałuję. Krem ma bardzo przyjemną konsystencję, nadaje się idealnie do nakładania go rano przez nałożeniem makijażu. Szybko się wchłania, ale super nawilża mi skórę. Jak przeczytamy na stronie producenta: " Kremo-żel z witaminowymi drobinkami z serii Youngy 20+ jest odpowiedni dla wszystkich typów cery; szczególnie polecany dla osób młodych 20+.Kremo-żel z witaminowymi drobinkami do twarzy i pod oczy zachwyca kuszącym zapachem mangoi kompleksowo pielęgnuje skórę, dbając jednocześnie o niezwykłe zmysłowe doznania. Idealnie się rozprowadza, uwalniając witaminę E, zamkniętą w zielonych drobinkach.
Innowacyjna konsystencja produktu sprawia, że jest on wyjątkowo lekki i delikatny i szybko się wchłania". 

Tak właśnie jest, krem jest moim ogromnym ulubieńcem i żałuję, że już nie będzie go można kupić. 

Te drobinki po nałożeniu na twarz i rozsmarowaniu oczywiście rozpuszczają się. 
Krem jest moim totalnym ulubieńcem, więc jeśli uda Wam się go kupić, myślę, że warto się z nim zapoznać. A może już go znacie? Jaki krem polecacie?

Zaległe denko - kwiecień 2014

niedziela, 1 czerwca 2014
Witajcie

Dzisiaj pokażę Wam, co udało mi się zdenkować w kwietniu. Zapodziałam gdzieś zdjęcia i zupełnie o nich zapomniałam, ale, że "w przyrodzie nic nie ginie", robiłam porządki na karcie blogowej i oto są.
Galeria wyrzutków marcowych wygląda następująco :

Pianka do golenia Isana o zapachu brzoskwiniowym. Uwielbiam ją w zastępstwie za droższą Gillette. Jest tania, skuteczna i przyjemnie pachnie. Obecnie w Rossku za 6 zł. 


Płyn micelarny Mixa Optymalna Tolerancja. Hm, ciężko powiedzieć, czy kupię go ponownie. niby dobry, w promocji można go dostać za 12 zł, wydajny, ale czasami nie radził sobie ze zmywaniem mocniejszego eyelinera. Mimo tego lubiłam go. 

Opaska na oczy od Glossybox, Zużyłam ją doszczętnie, w środku przetarła się doszczętnie, nie nadawała się już do użycia. A ja opaskę na oczy muszę mieć, więc kupiłam w Rossmannie super dobrą z serii For Your Beauty. 

Bioderma Perfect Matt&Cover - podkład, który chciałam przetestować po wielu pochlebnych recenzjach. Okazja nadarzyła się, gdy dostałam go podczas wymianek z jedną z przyjaciółek. Podkład zużyłam co do ostatniej kropelki. Doskonały. Jak dla mnie ideał. na twarzy niewidoczny, ale pięknie matujący i ujednolicający cerę, nie ma mowy o efekcie maski, lekki, nie ścierał się, nie rolował, nie zapycha, chcę go ponownie! 

Paese Long Cover Fluid z jednego z Paese Boxów. Podkład ładnie matował cerę, nie zapychał, ale denerwował mnie fakt, że nie ma pompki i dziwnie się go wyciąga ze słoiczka. To powoduje, że już go nie kupię. A szkoda. 

Tusz z tych idealnych. False Lash Wings z szafy L`oreal. Kupiony na jednej z promocji -40%. Warto było go przetestować. Już kupiłam drugi na zapas. Ten tusz sprawia, że nasze rzęsy są pięknie podkreślone, wydłużone, pogrubione i czarne jak węgiel :) Kocham tę szczoteczkę, która pięknie podkręca rzęsy. Tusz doskonały. Szkoda, że cena regularna tak wysoka :(

Żel do mycia twarzy Green Pharmacy kupiłam za 3 zł w Delii. Żel jest delikatny, super zmywa pozostałości makijażu, doskonale oczyszcza twarz. Nie polubiłam go za dziwny zapach i zbyt lejącą konsystencję. 

Róż do policzków Kryolan z jednego z pudełek Glossybox. Kochałam ten róż, trudno nim było sobie zrobić krzywdę :) Delikatny, idealny do codziennego makijażu. Mam jeszcze jeden od koleżanki, która mi go oddała, bo różu nie używa. 

Scottish Fine Soaps - Honey B - żel do kąpieli, próbka 30 ml, przetestowana podczas jakiegoś wyjazdu. Super zapach, przyjemna konsystencja, doskonały efekt nawilżenia. 

Clinique High Impact Mascara, którą mogłyśmy kiedyś dostać oddając stary tusz w Douglasie. Tusz dobry, idealny dla alergików. Ładnie podkreśla, ale nie jest to efekt teatralnych rzęs. 

Kredka do oczu Yves Rocher w pięknym granatowym odcieniu. Super do robienia kresek podczas codziennego makijażu. Nie rozmywa się, nie schodzi nawet podczas upału. Polecam!

Tusz do rzęs Infinto Mascara Collistar kupiona latem w promocji za 39 zł. Super opinie na KWC, warta wypróbowania, bo to tusz idealny i robiący cuda z  naszymi rzęsami. Niestety w regularnej cenie dla mnie za droga ;(

Korektor Rimmel, który pojawił się wraz z podkładem Wake Me Up. Takiego korektora do tej pory nie miałam. Lekka konsystencja, nie zapychający, idealny, kryjący i doskonale matujący. Dostałam go od kuzynki i niestety ceny nie znam:( 

Tusz do stylizacji brwi Eyebrow Stylist Wibo uwielbiam. Zawsze kupuję kolejny egzemplarz. Wolę te z większą szczoteczką. Są lepsze do aplikowania produktu. Dodatkowy plus za niską cenę - 8 zł. 

Tonik bioaktywny kondycjonująco - rozjaśniający Lirene - 5 zł w Superpharm. Delikatny, super do przemywania twarzy. Piękny, delikatny zapach. 


Pantene Pro Nature Fusion Elixir With Argan Oil - dla włosów zniszczonych. Aplikowałam go po rozczesaniu włosów. Zauważyłam poprawę stanu włosów, mniej rozdwojonych końcówek, brak puszenia się włosów. Duży plus za fakt, że włosy nie są po użyciu tego produktu przetłuszczone, co często ma miejsce w przypadku produktów z olejkami. Produkt wart zakupu. 


Tak wyglądały produkty, które zdenowałam w kwietniu. W jednym z kolejnych wpisów pokażę, co zużyłam w maju. A co Wam udało się "wykończyć" z kosmetycznych zapasów?:)
Znacie któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?

Styczniowy Glossybox "Glossy od-nowa"

czwartek, 16 stycznia 2014
Zaległości aż się piętrzą ;) Mam nadzieję, że mi wybaczycie, że obiecanego opisu nie było w weekend, ale dopiero dzisiaj, gdyż jestem na wyjeździe, a internetu nie było aż do dzisiaj. 
Na szczęście teraz go dorwałam i powoli nadrobię zaległości ;)

Zdjęcie styczniowego pudełeczka Glossybox jest niestety zbiorowe, bowiem kartę z moimi szczegółowymi zdjęciami narzeczony zostawił w domu, ech...mam nadzieję, że poradzimy sobie z opisem tego zdjęcia i pudełka.

Pudełko styczniowe zawierało :

> PANTENE PRO-V Nature Fusion Oil Therapy (pełny produkt) - eliksir z olejkiem arganowym do włosów. Jestem go bardzo ciekawa, ale na razie denkuję inne produkty, więc ten czeka w kolejce. 
> LIRENE Balsam do ciała Golden Charm (miniatura) - balsam do ciała z złotymi drobinkami. 
Chciałam go bardzo wypróbować, ale jakoś zawsze było coś innego do zakupu, a tu Glossy przysłał w pudełku.
> REGENERUM - regeneracyjne serum do ust...no cóż, w innych pudełkach był np krem za 144 zł...nie jestem zadowolona z tego produktu, miałam go już i nie spisał się u mnie. 
> YASUMI Konjac (pełny produkt) - gąbka konjac do oczyszczania skóry. 
> BENEFIT The POREfessional (miniatura) - minimalizujący pory kosmetyk, który sprawdza się także w roli bazy pod makijaż. Mam miniaturkę tego kosmetyku z pudełka świątecznego Benefit (o poj. 7 ml) i muszę przyznać, że spisuje się na medal. Szkoda tylko, że cena jest tak wysoka. (Cena za 22ml to aż 149zł.)

Tak oto przedstawiało się styczniowe pudełko i muszę przyznać, że ciężko mi jednoznacznie ocenić. Niby kosmetyki są super i większości nie znam, więc chętnie je przetestuję, ale nie rozumiem, dlaczego Glossy w jednej wersji daje kosmetyk za 144 zł, a w drugiej za 12 zł i dostępny bez problemu. Oprócz tego nie podoba mi się ostatnio wstrzymywanie do ostatnich dni podania terminu wysyłki, w związku z czym nie możemy zmienić adresu, kiedy np. wyjeżdżamy. W konkurencyjnej ekipie wszystko można załatwić bez problemu.  Mam wykupiony pakiet do kwietnia i powiem szczerze, zastanawiam się, czy przedłużyć, czy poświęcić te pieniążki na coś innego. 


Zaległe majowe denko :) i zaproszenie do bloglovin

niedziela, 30 czerwca 2013
Ufff...nareszcie wakacje :) Chociaż jeszcze trochę do dziobania jest, ale jednak można się wyspać i odpocząć. W związku z tym zabrałam się za zaległości na blogu, a są spore, ale, że wakacje już są to i notek będzie sporo. Aby być ze mną na bieżąco zachęcam do kliknięcia na uroczą panią z kokiem obok
(po prawej stronie) i śledzenia mnie na bloglovin, o którym już tętni w blogosferze. 

A tymczasem przechodzimy do obejrzenia moich zdenkowanych majowych bohaterów :)


Żel do mycia twarzy Yves Rocher - całkiem całkiem, chociaż nie tak wzorcowy jak Vichy, czy inne ulubione, ale w chwili, gdy nie mamy kasy na droższy ten jest ok, kupiłam za jakieś 10 zł


Lekki krem bioaktywnie nawilżający Lirene - kupiony na promocji w Superpharm za 5 zł. Super, lekki, delikatny, a nawilża i sprawia, że cera jest bez zarzutu. Uwielbiam. 


Mgiełka do ciała Werbena i zielona herbata - kupiłam, bo potrzebowałam czegoś do torebki,aby się odświeżyć w ciągu dnia. Zamiast tego odświeżałam toaletę, zapach stawał się po chwili nie do zniesienia, a ulatniał w ciągu kilku minut. Nie polecam.


Róż Gentle MAC - hm, niby ładny, tworzył na twarzy ładny efekt, ale to chyba nie jest jeszcze taki róż, po którym powiedziałabym wow! Pudełeczko oddane w ramach "back2mac"


Tonik i mleczko do demakijażu w jednym z Yves Rocher. Dostałam w prezencie, no i muszę przyznać, że spisywał się super. Nie podrażniał oczu, a to już dla mnie sporo, dokładnie zmywał i nie potrzebowałam używać kilkunastu płatków kosmetycznych. Z pewnością kupię ponownie.


Moje ukochane mydełko, jedno podebrałam narzeczonemu, bo zawsze tak ładnie pachnie, no więc poprosiłam o nazwę i jest, od tej pory je kupuję :) świeżość to pierwsze, co z nim kojarzę :)


Tusz Wibo Dolls Lash Ultra Volume - Rzęsy jak ta lala...hm, no niby pogrubiał, ale czy to były rzęsy jak ta lala? Skoro łatwo się osypywał i szybko zgęstniał i wysechł? Nie kupię go ponownie...


Mydło Baly Jeleń - bursztyn... doskonałe, ale i cena jak za mydełko dosyć wysoka. Ale polecam. Czuć naturalność. Chętnie kupię znowu.


Mini krem Clarena z serii Sensi Line - regenerujący, z jednego z glossybox. Był i się skończył, czy warto kupić pełne opakowanie? Ja uważam, że nie. Lepiej działał krem za 5 zł Lirene, a ten drogi i jakoś mnie nie przekonał. A szkoda...


Tusz KWC 2000 Calorie Dramatic Look Max Factor - kultowy i nie mam mu nic do zarzucenia. Polecam


Cień Becca w odcieniu Chantilly, który był w jednym z Glossybox, a ja otrzymałam od zaprzyjaźnionej wizażanki. Był genialny jako cień bazowy, w odcieniu powieki, idealnie utrzymywał się do godzin wieczornych. Szkoda, że cena dosyć wysoka. Ale warto...


Krem do rąk Cztery Pory Roku - glicerynowy, nawilżał i regenerował, miał ładny zapach melona i działał na 5 z plusem :) tani i dobry. Polecam!


Tusz Lovely False Lashes Mascara - hm, tani, ale i bez żadnych zachwytów...sklejał rzęsy, często podrażniał oczy, zgęstniał bardzo szybko i nie nadawał się do niczego :(


Ten tusz lubię i kupować będę często :) Spectacular Me Lovely- uwielbiam takie szczoteczki, bo czynią z rzęsami cuda. A i sam tusz na 6 ! warto wypróbować i kupić znowu :)


Żel do stylizacji brwi Wibo, który dostałam kiedyś od wizażanki. Później sama kupiłam w Rossmannowej promocji. Uwielbiam, bo dzięki niemu w kilka sekund moje brwi są doskonałe :) Delikatnie przyciemnione, ułożone i poskromione :) a produkt tani i dobry :)


Paint Pot MAC Moss Scape - w odcieniu zgnitej zieleni otrzymałam kiedyś w jednej z wymianek. Hm, może i ładny, ale sama konsystencja była nie dla mnie. Zbyt gęsty, ciężki do rozprowadzenia. Oddałam w ramach "back2mac". 


Odżywka do włosów Dove - redukcja 80% rozdwojonych końcówek po 3 użyciu, hm... może i tak, ale ja tego nie zauważyłam, mimo, że sama odżywka bardzo dobra. 


Micelarny żel nawilżający Be Beauty do mycia i demakijażu, kupiony w Biedronce za 5 zł. Tak samo dobry, jak wycofywany micelek do demakijażu. Polecam.

***

Miałyście któryś z tych produktów? a jak Wasze denka? zostawcie linki :)

Dzisiejsze łupy z Krupówek :)

wtorek, 19 lutego 2013

Pozdrawiam Was serdecznie :)

Po 6 godzinnej przeprawie przez Zakopiankę dotarliśmy na miejsce

Widok z okna :)


Teraz byczymy się na całego ;) 

Kubek, który dostałam dzisiaj od narzeczonego. On ma identyczny. Jest duży i taaaaki pojemny :) 


Uwielbiam takie kilka dni laby, takie nicnierobienie ;) Chociaż już mi to dwudniowe byczenie wystarczyło 
i zaczynam coś robić :) W związku z tym jest i notka ;)
Dzisiaj wybraliśmy się dokupić brakujące rzeczy, a ja przy okazji zacumowałam w kilku sklepach...


W Rossmanie trafiłam na super promocję pasty Blend a med, a że akurat moja się kończy od razu ją wrzuciłam do koszyka :) Cena 11 zł :) za dwie tubki pasty :) Skusiłam się na wersję Mouthwash. 


W Drogerii Natura totalne pustki, w szafach Kobo, Essence i Catrice nic ciekawego nie znalazłam, ale w szklanych pojemnikach z tzw. wyprzedażą wyłowiłam paletkę, która już od dawna za mną "chodziła" :)
Limitka, Cruise Couture 


Moim zdaniem jest prześliczna, zresztą już musiałam ją wypróbować i przyznam, że kolorki mi odpowiadają. Jeśli chodzi o cenę, na opakowaniu było napisane 12, 50 zł. Po dojściu do kasy, Pani miło oznajmiła, że płacę 9 zł :) Takie promocje uwielbiam :) Szczególnie takie miłe niespodzianki przy kasie :)


Nie mogłam nie odwiedzić SuperPharmy, którą otwarto w zeszłym roku na Krupówkach. 
W niej wybrałam pędzelek do cieni, chociaż ja go już użyłam do eyelinera :) w zawrotnej cenie 8 zł :) 
Tonik bioaktywny kondycjonująco - rozjaśniający z aloesem, ogórkiem i lipą. Tonik jest z Lirene, seria Selected from Nature i kosztował 5 zł zamiast 10 :) Wypróbuję z miłą chęcią. 
Eyeliner Studio Lash Metallic - odcień 003 purple hit zakupiłam dla koleżanki. 


Tak się udały moje zakupy poczynione dzisiaj na Krupówkach :) Jestem zadowolona.Wyłowiłam kilka ciekawych rzeczy w całkiem przyjemnej cenie :)  Do czytania zgarnęłam Twój Styl z płytą ... 
To na tyle wieści z dzisiejszego dnia. Do przeczytania wkrótce :)
Pozdrawiam Was ciepło :)