Dobry wieczór :)
Chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć o moim najukochańszym tuszu do rzęs. Owszem, uwielbiam 2000 Calorie Max Factor, nie mogę się oprzeć działaniu oraz zapachowi So Couture L`oreal, ale gdy mam mniej groszy w portfelu zdecydowanie sięgam po Miss Sporty Studio Lash Volumythic Mascara.
Poznałam ten tusz po zakupieniu go podczas jednej z promocji w Rossmannie na kolorówkę, kiedy to postanowiłam kupić kilka tańszych produktów, które przetestuję i być może polubię na dłużej :) No i tak się stało. Tusz na zdjęciu powyżej wygląda może niezbyt okazale, ale to już zdenkowany egzemplarz, który niejedno przeszedł i był ze mną 2 miesiące! Tak, tyle można z niego wycisnąć, a tusz nadal jest taki, jak być powinien.
Tusz uwielbiam za jego szczoteczkę, która robi cuda z moich rzęs. Dzięki niej nie muszę mozolnie malować ich kilka razy, już po nałożeniu pierwszej warstwy efekt jest zadowalający. Druga warstwa sprawia, że każdy pyta, czy przedłużałam rzęsy :) Tusz nie kruszy się, nie osypuje, nie rozmazuje, jest na swoim miejscu aż do godzin wieczornych, kiedy wracam z pracy. Bez problemu zmywam go płynem milcelarnym Garnier. Tusz nie podrażnia moich wrażliwych oczu i jest po prostu doskonały. W Rossmannie znajdziemy go za 13,49 zł.
Myślę, że warto się z nim zapoznać, bo może i u Was stanie się takim ulubieńcem, jak u mnie :) A może już zdążyłyście go poznać i pokochać? :)

