Najnowsze kolekcje Zoeva, Artdeco, Make Up Revolution i promocje - limitka Essence :)

czwartek, 5 marca 2015
Dzień dobry :)

Tradycyjnie już, do śniadanka przygotowałam dla Was przegląd najnowszych promocji w drogeriach oraz co nieco o nowych wiosennych kolekcjach kosmetycznych. Zapraszam do oglądania :)

Limitowanka Essence Like An Unforgettable Kiss jest już dostępna w Superpharm. W moim niestety dostępne były zapachy oraz lakiery i pomadki. Zapach przyjemny, pomadki widziałam lepsze, lakiery urocze. Szukałam pędzla, ale bez skutku :(

Hebe zaprasza do zakupu perfum z 40% rabatem, ale uwaga dopytajcie na miejscu, bo niby mowa jest, że na wszystkie, a później się okazuje, że te z gazetki. Warto porozmawiać z konsultantką :)

Zostawiam Wam jeszcze wspomnianą gazetkę Hebe
Najnowsza oferta Hebe
 Przypominam Wam jeszcze o promocji na płatki kosmetyczne, artykuły do wyposażenia łazienki, które znajdziecie w Biedronce.
Super oferta promocyjna w Biedronce

The Body Shop proponuje zakup mini produktów, myjki oraz mydła w promocji 3 produkty w cenie 2.

Te zestawy rozświetlaczy Make Up Revolution ogromnie mi się spodobały...

Long Wear lipsticks od Artdeco również kuszą, ale na chwilę obecną denkuję...

Coś, co pamiętam z czasów studiów...zbierałam długo na moja wymarzoną paletkę - kasetkę z wymiennymi wkładami Artdeco. Takie kolory będą obowiązywać według Artdeco tej wiosny.

Trzy najnowsze pomadki Zoeva od lewej to kolory Cross my heart, One wish, Pop Stitch. Muszę przyznać, że miałabym kłopot z wyborem jednej... Piekne, niezwykłe, no i te eleganckie opakowania. Cudowności!

No dobrze, to na tyle, nie kuszę dłużej... :) Koniecznie dajcie znać, co Wam się spodobało. Mnie oczywiście pomadki Zoeva i zestaw rozświetlaczy MUR.
Miłego dnia, a wieczorkiem zapraszam na kolejną recenzję :)

Tania i dobra baza pod cienie - nowa wersja ... i o kilku innych przy okazji

poniedziałek, 9 lutego 2015
Witam serdecznie

Wiem, wiem, obiecałam wczoraj wpis, ale niestety opady śniegu często równają się u mnie kłopotami z dostawą internetu. Przepraszam i postaram się dzisiaj wszystko naprawić :) Przychodzę do Was z opisem super bazy pod cienie. 
Jeśli chodzi o bazy, w zasadzie moją ulubioną od zawsze była baza Artdeco. Zawsze miałam do niej sentyment, bo była to moja pierwsza baza, kupiona na studiach, no i co najważniejsze, spisywała się idealnie. Jeśli chodzi o minusy, to z pewnością można zaliczyć do niej jej cenę. Dlatego często zamiast bazy stosowałam korektor, ostatnimi czasy był to Benefit Fake Up, który jako korektor spisywał się średnio, o czym pisałam tutaj...
Jeśli chodzi o jego działanie jako baza pod cienie, w tej roli był idealny! Niestety, skończył się i wtedy pojawiło się moje cudo!  Mowa o bazie pod cienie Joko, którą dostałam w listopadowym Shinybox`ie, zwanym "Towar 1 Klasa". 
Baza jest w nowej wersji, starą miałam i niestety była totalnym bublem.

Baza dociera do nas w prostym słoiczku z czarną nakrętką, na której widnieje nazwa produktu.  Jeśli chodzi o bazę, już z wyglądu przypomina mi ona bazę Artdeco. Z zapewnień producenta dowiadujemy się jednak, że nie tylko opakowanie zostało zmienione. Ta wersja ma nową, bezparabenową formułę, jest wzbogacona przez aktywne składniki odżywcze i naturalne oleje, kompleks witamin A, E i F – przyspiesza odnowę komórek naskórka, przeciwdziała starzeniu, wygładza skórę oraz tworzy warstwę ochronną, naturalny olej z krokosza barwierskiego. To na tyle, jeśli chodzi o opis bazy przez producenta. 
Jak się baza spisuje? 
Hm, w jednym czasie stosowałam ją i próbkę Urban Decay Anti-Aging. Niestety, UD mimo, że droższa nie dawała rady z niektórymi cieniami, źle się je na niej aplikowało, a i zdarzyło się, że pod koniec dnia zebrały się w załamaniu powieki. Dobrze, że miałam próbkę, bo na taki produkt żal wydać 90 czy też 100 zł! 
Joko natomiast aplikuje się idealnie, po chwili można na nią nakładać cienie, które nawet po długim dniu w trudnych warunkach pozostają na swoim miejscu. Baza mnie nie uczula, jest delikatnej konsystencji i lekko perłowym odcieniu. Trochę podbija kolor cieni, ale nie tak, jak Artdeco. Koszt tej bazy to ok. 20 zł. 
Myślę, że śmiało możecie się w nią zaopatrzyć, bowiem używałam jej także podczas wykonywania makijaży na różnych osobach i spisywała się równie dobrze u osób z powieką opadającą, tłustą, jak i super idealną. 
Dla mnie to hit i z pewnością będę kupować kolejne słoiczki :)
 Jakie bazy pod cienie stosujecie i lubicie?

***
Zostawiam Wam jeszcze super ciekawe gazetki Biedronki oraz Lidla 

Baza zdobyta :) Douglas pomógł ;)

sobota, 2 listopada 2013
W ostatnich dniach zdenkowałam wszystkie bazy pod cienie, które posiadałam. Naturalną koleją rzeczy było uzupełnienie braków i wybranie się po nową. Zastanawiałam się nad wyborem i ostatecznie stanęło na Artdecowym KWC. Używałam tej bazy już na studiach i zawsze ją ceniłam. Zdecydowałam, że postawię na pewniaka. W Douglasie czekała mnie miła niespodzianka, bo baza jest w promocji i kupiłam ją
w przystępnej cenie. Oprócz niej wybrałam jeszcze cień do powiek z Douglasowej oferty, również
w obniżonej cenie. Wybrałam odcień pasujący do zwykłego codziennego makijażu.

A oto moje zdobycze:

Znacie te produkty? Używacie baz pod cienie? Która jest Waszą ulubioną ?

A oto wspomniany cień...

***

Z miłą chęcią poczytam o Waszych ulubionych bazach pod cienie. Czekam na komentarze i ewentualne linki.

Denkujemy marzec ;) czyli marcowe zużycia :)

wtorek, 9 kwietnia 2013
Nareszcie się zebrałam do zrobienia zdjęć i opisania jakże pokaźnego marcowego denka. Ale zapasy uzupełniłam, więc wszystko jest w normie :) Ale bez zbędnego gaworzenia przejdźmy do opisu :


Pudełeczko pękało w szwach :) Czas je opróżnić :)


Tusz Maybelline Volume Express Lift Up Mascara - rewelacyjny. Moje rzęsy były tak cudownie podkręcone, wydłużone, pogrubione i rozdzielone, że nie mogłabym marzyć o lepszym tuszu. Polecam! 


Peeling do ciała z Avonu - seria Lagoon, clean & refreshing. Zużyłam go jako żel do kąpieli, bo jako peeling był bezużyteczny. Poza super zapachem, nie spełniał swojej funkcji.


Mineral Therapy Foundation z serii Giordani Gold. Podkład na 6 ! Uwielbiam je. Zawsze matował jak należy, a nie tworzył efektu maski, nie znikał nawet po wielu godzinach w pracy, kolor idealny jak dla mnie, zapach delikatny i nienachalny. Uwielbiam.


Krem Siquens, który ma za zadanie przywracać i utrzymywać optymalny poziom nawilżenia skóry. Był jak znalazł, bo po mydle Clinique moja buzia była tak wysuszona, że marzyłam o czymś, co ją doskonale nawilży. Rewelacyjny pod podkład. 


Puder, który dostałam od znajomej z Londynu. Bez nazwy, ale spisywał się jak najlepsze pudry, które kiedykolwiek miałam. Szkoda, że nie znam nazwy, bo z pewnością bym go jeszcze zakupiła:)


Krem z Biedronki "Słonecznik" wygładzający i odżywiający. Super na wieczór. Piękny zapach i super działanie dla mojej zmęczonej w tym czasie cery. Teraz jest jak po najlepszym spa ;)


Pomyliłam się i myślałam, że wzięłam ten szampon do włosów przetłuszczających z Nivea, ale niestety był do suchych i nawilżał tak, że włosy były jak posmarowane masełkiem :) dlatego zużyłam go do mycia pędzli :)


To już druga butelka płynu micelarnego Be Beauty i trzecią już zużywam...jest super i o to mi chodzi ;)


Anty-perspirant w kremie Activ Ziaja - uwielbiam go za jego działanie i zapach. Używam od zawsze i na zawsze :)


Multi Colour Powder z Catrice - puder różnokolorowy, ale wyważony kolorystycznie. Był i niestety się skończył. Żałuję, bo całkiem się polubiliśmy, nie potrzebowałam różu czy też bronzera,a skóra wyglądała na wypoczętą i delikatnie rozpromienioną :)


All in One Mineral Mascara Artdeco dostałam dzięki wymiance i super, że mogłam ją przetestować. Działała dokładnie jak wspomniana wyżej maskara Maybelline, czyli na 6 :) I faktycznie wszystko w jednej! :)


Kapsułki nawilżające Rival de Loop Hydro - super po kąpieli, dokładnym oczyszczeniu twarzy nakładałam ją na buzię i rano wstawałam z super nawilżoną cerą. Polecam.


Tusz z włoskiego Glossybox, o którym już wspominałam na blogu. Był już zużuty w lutym, ale się zapodział i nie zaprezentowałam go. A szkoda, bo to kolejny faworyt, jeśli chodzi o tusze do rzęs. Szkoda, że jest z tak daleka... 


Płyn micelarny Yasumi z Glossiego. Niczym się nie różnił od tego z Biedronki. Wniosek? szkoda wydawać kasę ;)


Super błyszczyk z Lovely - Maxi Lips - miałam odcień beżowy. Przypominał mi błyszczyki z Bourjois, które uwielbiam, ale których cena jest trochę za duża.  Miał delikatne drobinki, które ładnie rozświetlały usta, ale nie były jak brokat. Nawilżał i delikatnie powiększał. Mam też różowy, ale to już nie jest to, dlatego, jeśli zechcecie kupić, weźcie beżowy :) 


Micelek Bioderma z Shinego - to było to! ale i tak cena sprawia, że raczej nie prędko go zakupię. 


Moje ukochane Funny Moschino, flaszka 100 ml, to już chyba 5 :) uwielbiam ten zapach i jest jednym z tych, które nigdy mi się nie znudzą :) 

I to by było na tyle. Miałyście którąś z tych rzeczy? Jak wyglądało Wasze denko w marcu? Zostawcie linki:)