Dobry wieczór!
Mam nadzieję, że u Was poniedziałki rozpoczęły się równie miło jak u mnie :) Jednakże, aby nie było za dużo słodyczy, dodam dzisiaj wpis o bublach :) Jak dobrze wiecie, często opisuję produkty, które nie spisują się u mnie, chcę Was w jakiś sposób przestrzec przed wydaniem pieniążków na coś, co można sobie zupełnie podarować. Tym razem na tapetę wezmę paletki cieni Wibo, które kupiłam w promocji w Rossmannie 2 w cenie 1. Tak też, w sumie kupiłam jedną, a drugą mam gratis, co i tak nie zmienia faktu, że te 10 zł wolałabym wydać np. na jakieś masło do ciała, które się u mnie spisuje.
Wybrałam takie dwa zestawy w ciemno. W moim Rossmannie nie było niestety testerów, a że te wpadły mi w oko to i wpadły do koszyka. Zakupiłam wtedy jeszcze coś innego i tak suma sumarum zakupy oceniłam na bardzo udane. Nadszedł dzień testów tych oto na pierwszy rzut oka piękności...no cóż, bez bazy oraz z nią cienie prezentowały się identycznie, czyli okropnie. Nie sposób było ich nałożyć, bowiem są totalnie słabej pigmentacji, konsystencja tak dziwna, że na bazie tworzyły jakieś grudki, ciemniejsze odcienie było trochę widoczne, ale z pewnością nie były to np. takie fiolety, jak w pierwsze paletce. Jednym słowem buble w całej rozciągłości. Zabrała je ode mnie moja kumpela, która stwierdziła, że jej mama uwielbia takie cienie, których nie widać :) Zdecydowanie Wam ich nie polecam. Miałam przygotować swatche, ale tych jasnych odcieni nie było widać, więc stwierdziłam,że to bez sensu, ale jeśli będzie Wam zależeć to je dorzucę. Znacie te palety? Lubicie? Czy u Was też się nie spisały?
Podrzucam Wam nową gazetkę Biedronki, w której aż roi się od ciekawych promocji i obniżek, nie tylko na produkty spożywcze, ale i na obuwie, sprzęt, kosmetyki. Gazetkę obejrzycie tutaj...
Dla zainteresowanych odzieżą trekkingową interesująca z pewnością okaże się gazetka Lidla, w której znajdziecie obuwie, odzież trekkingową w bardzo okazyjnych cenach. Zapraszam do przejrzenia jej tutaj...































