Bubel - Wibo, Matte Intense Lipstick (Długotrwała pomadka do ust)

czwartek, 9 lipca 2015
Witam :)

Dzisiaj będzie recenzja o totalnym bublu kolorówkowym, który trafił do mnie dzięki promocji w Rossmannie - 49% na produkty do ust. Wśród wielu innych upiększaczy znajdowała się właśnie ta szminka. Skusiła mnie cena, ładne opakowanie, piękny kolor. Niestety nie było testerów, ale stwierdziłam, że za 4 zł z groszami mogę zaryzykować, a szkoda, bo wolałabym za to kupić sobie coś innego. Ale od początku...

 

Wibo, Matte Intense Lipstick (Długotrwała pomadka do ust) jest opisywana jako idealny sposób na zapewnienie naszym ustom nawilżenia oraz wygładzenia (yyyy? serio?), dzięki zawartym w niej woskom ma chronić nasze usta przed wysuszeniem (w mojej zatem brak wosków). Usta po jej zastosowaniu mają być miękkie, delikatne, gładkie (moje były wysuszone,jakby wyskubane, chociaż nigdy nie mam problemów ze skórkami na ustach) Pomadki nie sposób zaaplikować na usta, bo jest totalnie twarda, aplikacja to zwyczajny koszmar, a nie przyjemność. Producent zapewnia też, że pomadka gwarantuje perfekcyjne wykończenie każdego makijażu na wiele godzin, nie próbowałam tego, bowiem nawet 10 minut w tym koszmarku umęczyło mnie konkretnie. Myślałam, że może ja trafiłam na felerny egzemplarz, ale moja koleżanka wybrała inny kolor, niestety wrażenia ma identyczne. Pomadki nie nadają się do użytku. Szkoda, bo wygląd i kolor jest wprost idealny. Niestety, tutaj cena poszła w parze z jakością.  A Wy znacie ten produkt? Jak się u Was spisywał?

Co kupiłam w Superpharm korzystając ze zniżki 40% na Max Factor i Rimmel ?

wtorek, 23 września 2014
Witajcie :)

Jesień zadomowiła się na dobre...czas wyciągnąć ciepłe ubrania, bo dzisiaj totalnie wymarzłam, ale nie o tym :) Korzystając z chwilki czasu na nicnierobiene postanowiłam coś Wam pokazać, a mowa o kosmetykach Max Factor i Rimmel do makijażu, które kupiłam ze zniżką 40% w ubiegły piątek w Superpharm. Oto one :

Wybrałam dla siebie :

- podklad Skin Luminizer, który testowałam ostatnio u przyjaciółki i ogromnie mi się spodobał, ale w regularnej cenie (ok.60 zł) jest dla mnie za drogi.
- nowość! tusz do rzęs Rimmel by Kate - zapłaciłam za niego 15 zł! Spodobała mi się jego super szczoteczka. 
- pomadka do ust Rimmel Moisture Renew 660 - In Love with Ginger - genialny kolor! - cena 13 zł
- puder Stay Matte Rimmel, o którym słyszałam wiele dobrego, a ostatnio szukam dobrego pudru. Za ten zapłaciłam 14 zł. 

***
Kocham Superpharm za takie super promocje :) A czy Wy znacie te kosmetyki?

Zakochałam się w matowych pomadkach Golden Rose

czwartek, 29 maja 2014
Pomadki Golden Rose odcienie 07 i 08

Nareszcie je kupiłam! Tak marzyłam o zapoznaniu się z nimi. No i są. Na zdjęciu wyglądają podobnie, ale w rzeczywistości są zupełnie różne. Kupiłam odcienie 07 i 08, ale po zapoznaniu się z nimi widzę już, że to będzie dłuższa znajomość.
Koniecznie chcę kupić czerwień i fuksję. Pomadki są idealne. Aplikuje się je w sekundę, nie potrzebna jest do tego konturówka, pomadka zostaje na swoim miejscu, nie zostawia śladów na ząbkach i jest bardzo trwała, co nie znaczy, że wysusza usta. To ostatnio moje ulubione pomadki. Cena jest również bardzo kusząca, bo kosztują 10 zł! Znacie te cudeńka?:)

PAESE Box - pierwsze podejście :)

środa, 2 października 2013
Gdy tylko się dowiedziałam o akcji marki Paese z cyklu Paese Box i zerknęłam na kilka blogów, wiedziałam, że muszę zamówić to cudo. W przeciwieństwie do innych pudełek, Paese za cenę 39 zł zaoferował nam 5 losowo wybranych kosmetyków, ale uwaga PEŁNOWYMIAROWYCH. A więc za 39 zł mamy kosmetyki warte czasami ponad 100 zł. Skusiłam się i oto pierwsze z moich pudełek :

Pudełko jest dostarczane przez kuriera, a kosmetyki w nim zawarte są pieczołowicie zapakowane. Mamy więc pewność, że nie dostaniemy cieni sypkich tylko sprasowane ;)

A oto zawartość pudełeczka ... dla mnie było woooow :)

Róż Paese z olejkiem arganowym, znany z innego Box`a ;) Dostałam go w odcieniu 47.

Cienie z serii Satinette numer 814, w środku znajduje się fenomenalny cień do rozświetlania, a poniżej nieco ciemniejszy brąz. Doskonały do dzienniaka ;)

Lakier w bardzo odważnym kolorze, w sam raz na jesienną szarugę :) 

Tusz do rzęs Adore Volume Lash Mascara. Nie otwierałam, bo mam teraz w użyciu Clinique i nie chcę, aby ten już wysychał. 

Pomadka z olejkiem arganowym ... no no no ... otwieramy?

Cudowny, energetyczny odcień. Uwielbiam takie :) a sama pomadka jest doskonała, nawilża, nie podkreśla skórek, trwała, po prostu hit.

***

Tak mi się spodobało to pudełko, że w ostatnim dniu promocji zamówiłam jeszcze jedno i czekam na dostawę... jak dotrze, z pewnością o nim napiszę. Marce Paese dziękuję i pragnę przekazać, że to wspaniały pomysł. Prosimy i więcej takich akcji :)

Setny wpis na blogu i ciekawe kosmetyki za 4 zł z F&F :)

środa, 4 września 2013
Ta dam, dzisiaj ukazuje się mój setny wpis na blogu. Wiem, wiem, mam opóźnienia, ale cały czas sobie obiecuję, że się poprawię. Tak więc dzisiaj chciałam zaprezentować Wam kilka kosmetyków, które kupiłam przy okazji zakupów weekendowych w Tesco. Szafa wyglądała jak pobojowisko, ale nic dziwnego, wszystkie kosmetyki znajdujące się w niej były po 4 zł. Szperałam, szukałam i znalazłam te nienaruszone, a oto i one :

Wybrałam dwie rzeczy do ust i dwie do oczu ;)

Paletka trzech cieni do powiek, jeden naturalny, dwa ciemniejsze (szary i grafitowy)

Kredka do oczu, a`la Jumbo z Sephory w odcieniu Gold Coast, piękny złoty odcień. Trwałość niesamowita. Jest doskonała. Szkoda, że nie wzięłam drugiej w odcieniu butelkowej zieleni.

A oto i ona w pełnej okazałości ;)

Pomadka w odcieniu Vamp, chociaż nazwa zupełnie nie pasuje do koloru ;)

Tu prezentuje się jako ciemny brąz, ale na ustach wygląda ładnie i naturalnie, ma delikatny połysk.

Pomadka w kredce, czyli hit ostatnich miesięcy. Piękny odcień, szczególnie na okres jesienny ;)

***

Tak oto, za 16 zł mam paletkę cieni, pomadkę, pomadkę w kredce i kredkę do oczu o niezwykłej trwałości. Jeśli natraficie na tę promocję u Was, zerknijcie, bo myślę, że warto :) 

Zakupy w Inglocie :)

poniedziałek, 8 lipca 2013
Lato w pełni, wakacje sprawiły, że nie tylko wysypiam się, wędruję, zwiedzam,ale również, że postawiłam na szybszy i kolorowszy makijaż... A ponieważ kreski, eyeliner itp. to u mnie mus, wybrałam się do Inglota.
Relacja na szybko, a zdjęcia nieco niewyraźne, bo z pożyczonego aparatu,  który ma ogromne problemy z ostrzeniem :)

Co się znajduje w uroczej pomarańczowej torebeczce? ;)

4 cudeńka, bardzo mi potrzebne i wogóle :) tak to sobie wytłumaczyłam na stoisku Inglot w Douglasie :)

Pędzelek do eyelinera 23 T, bo poprzedni z SLA się nadawał do zdenkowania :) oraz eyeliner w kolorze 87, piękny turkus, trwały i niezawodny. Mimo pogłosek i ostrzeżeń pani z Inglota mam kilka ich linerów i nic się z nimi nie dzieje. Uwielbiam je za to, że nie blakną, nie ścierają się, nie rozmazują. 

Baza pod cienie - spisuje się tak dobrze jak lubiana przeze mnie z Kiko czy Artdeco.

Pomadka w odcieniu 110, którą polecała kiedyś jedna z blogerek:) podobno trudna do złapania, tak jest często kupowana ;)

Następnym razem obiecuję lepsze fotki :) 

A jak u Was wygląda letni makijaż?