Ulubieńcy 2014 roku - kolorówka cz. 1

wtorek, 3 lutego 2015
Witajcie 

Dzisiaj po uporaniu się z komentarzami, na które nie odpowiadałam od listopada, przyszedł czas na moich ulubieńców roku w kategorii "kosmetyki kolorowe". To bez zbędnego gaworzenia przechodzimy do sedna:

Zacznijmy od produktów do ust, a tutaj chcę Wam pokazać takie oto cudeńka :)

1. Moja neutralna szminka Chanel i balsam do ust w jednym. Zakupiona na wyprzedaży w Douglasie za jakieś 30 zł, nałożona rano doskonale nawilża moje usta. Pięknie i delikatnie błyszczy, idealna do mocnego makijażu oczu. 

2. Glam Shine Matt od L`oreal, czyli matowy błyszczyk do ust w odważnym kolorze. Uwielbiam za kolor, mat i to, że mimo matu moje usta nie są wysuszone. 

3. Maybelline i ich wyrazista i niezwykła 902, czyli Fuchsia Flash, którą nosiłam dzielnie przez całe lato. Dawka energii i genialne samopoczucie zapewnione. 

4. Przedstawicielka najlepszych matowych pomadek w tym roku,czyli Golden Rose Velvet Matte i nieco spokojniejszy odcień 07. Uwielbiam je wszystkie. 

5. Bourjois Color Boost w pięknym odcieniu czerwieni, nawet po zjedzeniu obiadu zostaje na ustach, zakupiłam ją w zestawie z super tuszem do rzęs za niecałe 30 zł, żałuję, że nie wzięłam 2 sztuk tego zestawu. 

Jeśli chodzi o produkty pielęgnacyjne do ust to mam dwa ulubione : Balmi i niby błyszczyk, ale bardziej balsamik do ust Sephora w odcieniu Unique Pink, który dostosowuje się do koloru naszych ust.

Moje ulubione podkłady w tym roku to :

1. Skin Luminizer - nowość Max Factor, która zapewnia mojej buzi super rozświetlenie, w miarę dobre krycie, idealnie się nakłada, wchłania, nie zostawia efektu maski na twarzy, jest trwały. Zostawia na buzi "półmat" i świeży, promienny wygląd. Kocham go !

2. Ulubieniec od lat, czyli Affinitone Maybelline, gdy potrzebuję doskonałego krycia, super matowienia, ale przy tym zero efektu maski. Polecam. 

3. Olay  CC Cream stosowałam latem. Dostałam go w jednym z glossybox`ów i nie byłam do niego przekonana, a jednak. Mimo, że lekki doskonale radził sobie podczas upałów. 

Na zdjęciu nie ma, ale totalnym odkryciem dla mnie w tym roku był Revlon Nearly Naked w odcieniu Shell. Zdecydowanie numer 1. Gdybym miała zostawić tylko jeden produkt do twarzy byłby to on. Delikatny, ale nawet po 12 godzinach w biegu moja buzia wyglądała świeżo i nienagannie. Muszę go ponownie kupić. 

Jeśli chodzi o korektory postanowiłam wyróżnić następujące produkty :

1. True Match L`oreal idealnie kryje cienie pod oczami, pięknie rozświetla okolice oczu, maskuje niedoskonałości. Uwielbiam. 

2. Bez napisów, ale jest to korektor Eveline zakupiony podczas jednej z promocji w Rossmannie. Idealny! Lepszego chyba nie znajdę. Dla mnie lepszy od MAC`owego korektora, który odłożyłam do szuflady. Kryje, rozświetla okolice oczu, maskuje niedoskonałości. Ideał. 

3. Kamuflażu Catrice nie trzeba chyba żadnej z nas przedstawiać. Produkt do zadań specjalnych i niezawodny. Nie na codzień, ale musi być :)

 Gdy potrzebuję użyć mgiełki pudru z chęcią sięgam po :
1. Puder wygładzająco-rozświetlający Yves Rocher w pięknej kasetce. Dzięki niemu mogę liczyć na ujednolicenie kolorytu skóry, uzyskanie efekt rozświetlonej cery, zapewnienie skórze efekt lekkości i komfortu. 

2. Creme Puff Max Factor w odcieniu Translucent - czyli transparentny, chociaż i tak z transparentnością ma niewiele wspólnego. Uwielbiam go od czasów liceum, gdy to zakupiłam go na studniówkę. Sentyment, niezawodność. Dobrze matowi, ma ładny zapach, nie zatyka porów, wydajny, długo utrzymuje się na twarzy. 

Kolorujemy policzki i konturujemy buzię, czyli 4 ulubionych upiększaczy moich policzków :)

1. Blushing Hearts z Make Up Revolution w formie uroczego serduszka a`la produkty Too Faced. Mam odcień Candy Queen of Hearts. Idealny, gdy się spieszę. Dwa ruchy pędzlem i nie tylko mam na policzkach piękny odcień, ale i delikatne rozświetlenie. 

2. Sephora Artist`s Blush w formie mozaiki, limitowanka z tego roku. Dowolność wyboru odcienia. przepiękny, gdy wymieszamy ze sobą wszystkie kolorki. 

3. Bronzer MAC z limitowanki Nude On Board. Zakupiony na allegro za 30 zł, myślałam, że to podróba, a tu oryginał i jest ze mną od 2012 roku i skończyć się nie może. Ideał. Delikatny odcień do konturowania, mimo, że w opakowaniu może wyglądać na ciemniejszy. 

4. Rozświetlacz z Biedronki Lady Code by Bell, o którym pisałam tutaj...


Tak wygląda pierwsza część moich kolorowych ulubieńców 2014 roku. Jutro przedstawię Wam drugą część. Nie chciałam bowiem, aby ten wpis był tak długi. 

Koniecznie dajcie znać, czy któryś z tych produktów znacie i lubicie ? Miłego wieczoru! 

Moich pielęgnacyjnych ulubieńców roku znajdziecie tutaj...

MAC Brule - wkład do paletki i bonusik :)

wtorek, 27 stycznia 2015
Witajcie cieplutko :)

Dzisiaj będzie o cieniu, który jest od jakiegoś czasu na stałe obecny w moim dziennym makijażu. Mowa o cieniu MAC o uroczej nazwie Brule, który otrzymałam kiedyś w prezencie urodzinowym i pokochałam od razu :)

Brule jest cieniem o wykończeniu satynowym, jest miękko - kremowy i ma odcień beżowy. Jest podobny w kolorku do Inglotowego 353 Matte i pasuje każdemu. Możemy go stosować solo lub w bardziej zwariowanych, kolorowych makijażach do złagodzenia pod łukiem brwiowym. 

Oczywiście cena wkładu MAC jest jak zawsze lekko mówiąc zaporowa :) Sama z pewnością nie zdecydowałabym się na ten odcień w takiej cenie, wolałabym kupić coś bardziej szalonego, ale cień sam w sobie jest idealny, pigmentacja jest bez zarzutu i na stałe gości w moich "dzienniakach". Często noszę go wyłącznie w towarzystwie kreski zrobionej linerem oraz tuszu do rzęs.


Co o nim sądzicie? :)

Podrzucam Wam jeszcze kolejną gazetkę Biedronki, w której znajdziecie super oferty na produkty codziennego użytku oraz ciekawe legginsy, damskie spódnice, podkłady Be Beauty oraz buty sportowe Puma.

Gazetkę obejrzycie tutaj...


Zestaw MAC Cosmetics

wtorek, 6 stycznia 2015
Witam :)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać zestaw MAC, który otrzymałam na moje urodziny. Jak to zwykle bywa, zdjęcia zrobiłam, a później o nich zapomniałam. Dzisiaj robiąc porządek na karcie blogowej znalazłam je i postanowiłam Wam pokazać. Zestawy były jeszcze niedawno online w cenie 170 zł. A jak same zobaczycie cena produktów w nim zawartych jest o wiele większa. 

Prezent był opakowany w taki oto uroczy karton z logo MAC 

W środku znalazłam kosmetyczkę o podobnym wyglądzie, jak kartonik, a w niej 3 pełnowymiarowe produkty i pędzelek dwustronny. Wśród kosmetyków znajdowały się :
tusz do rzęs In Extreme Dimension 3D Lash- cena 98 zł
paint pot Genuine Tresure -w  regularnej cenie 80 zł
Fluidline Blitz&Glitz - czyli eyeliner i cień w jednym, czarny z złotymi refleksami - cena 74 zł (pisałam o nim tutaj...)
Oprócz tego w środku znajdował się także pędzelek dwustronny oraz wspomniana kosmetyczka. 

 Całość wygląda niezwykle okazale 
paint pot w odcieniu Genuine Tresure

Fluidline w odcieniu blitz &Glitz 


Wszystkie produkty (oprócz tuszu, którego nie testowałam) są jak zawsze wysokie jakościowo i niezwykle wydajne. 
Tusz na razie czeka w kolejce, bowiem zużywam rozpoczęte :)
Dostawa w MAC online jest darmowa. 


Fluidline MAC Blitz&Glitz

wtorek, 23 grudnia 2014
Witajcie

Dzisiaj pokażę Wam coś, bez czego obyć się nie mogę, bo w zasadzie przez 3/4 tygodnia noszę kreski na powiekach, raz cieńsze, raz grubsze, jednego dnia delikatne, innego ekstrawaganckie. Jednym słowem, bez eyelinera ani rusz. 
Nałogowo zużywam słoiczki eyelinera Maybelline, który jest w miarę tani i bardzo dobry. Gdy jednak potrzebuję efektu wow, stosuję :

Mowa o fluidline od MAC w odcieniu Blitz&Glitz, który dostałam kiedyś 
w zestawie z tuszem do rzęs, paint pot`em w odcieniu złota oraz kosmetyczką. Pokochałam ten produkt od pierwszego użycia i tak już zostało. Eyeliner jest niesamowicie łatwy do aplikowania, nie jest twardy, konsystencja jest idealna. Produkt nie tworzy efektu "ksero" na powiece. Co jeszcze w nim lubię? delikatne drobinki, które subtelnie błyszczą na powiece. Niestety na karcie ze zdjęciami nie mam swatcha tego produktu, ale jak tylko znajdę chwilkę podrzucam go Wam. Jedyna wada? Cena, czyli 66 zł. Przy moim częstym użytkowaniu, wybieram zatem tańszy eyeliner, ale na specjalne wyjścia z radością stosuję ten. 

Stosowałyście eyelinery żelowe MAC? Jak się u Was spisywały?

Trzy MAC`owe LOOK IN A BOX,czyli boxy warte zachodu :)

niedziela, 24 sierpnia 2014
Witajcie :)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać trzy boxy tematyczne od MAC Cosmetics, które można było dostać online, ale wiadomo, chwila minęła i boxów brak...ale popatrzcie, jakie cudowności. Każdy box był bodajże po 150 zł.

All about coral - szczególnie przypadły mi do gustu cienie i szminka 

All about Nude - tu do gustu przypadła mi pomadka, cienie mniej. 

No i na koniec wisienka na torcie, czyli All about Pink. Schrupałabym go w całości. Zestaw cieni idealny na dzień, a pomadka w iście moim stylu, do tego dopasowany błyszczyk i czarna kredka, która zawsze się przyda. No niestety, mogę się jedynie obejść smakiem. 


A czy Wam spodobał się któryś z zestawów?

*Zdjęcia pochodzą z mailingu MAC.

MAC zaprasza na super wydarzenie - Rocks Colour!

środa, 4 czerwca 2014
Witajcie


Właśnie na maila otrzymałam wiadomość o super wydarzeniu, które będzie miało miejsce w MAC-u  w Galerii Katowickiej. Szczegóły na plakacie informującym o tym evencie :

Wybieracie się? ;)

Piękna czerwień porównywana często do Ruby Woo MAC ...

piątek, 2 maja 2014
Witam Was serdecznie :)

Dzisiaj chciałam pokazać Wam pomadkę, którą kocham za jej czerwień jedyną w swoim rodzaju, za to, że nie wysusza, jest trwała, nie rozmazuje się, nie wchodzi w ewentualne zmarszczki koło ust.
Pomadka jest często porównywana z MAC Ruby Woo, chociaż nie jest to odpowiednik idealny i identyczny. Ale, jeśli nie mamy 80 zł na pomadkę, możemy sięgnąć do szafy Rimmel i zapoznać się z odcieniem Alarm. Myślę, że wielu osobom przypadnie ona do gustu. 
A oto ona :

Jak dla mnie idealna ;) Może zapoznacie się z nią podczas zbliżającej się promocji Rossmann`a na pomadki i lakiery. Zapłacicie za nią wtedy 10 zł, a myślę, że w takiej cenie, warto ją przygarnąć :)

Jakie czerwienie lubicie najbardziej? A może nie używacie czerwonych pomadek?

Dwa nowe MACzki w kolekcji - paint pot MAC

wtorek, 28 stycznia 2014
Witam :)

Długo mnie nie było, ale dopiero wczoraj wróciłam z wyjazdu i najpierw musiałam dojść do ładu z torbami, walizkami, no i prezentami, które sobie sprawiłam podczas wyjazdu. Będzie mnóstwo zdjęć i wiele ciekawych zdobyczy w super niskich cenach ;) 

Dzisiaj zaczynam jednak od produktów w cenie regularnej, a mianowicie dwóch paint pot`ach marki MAC. Należę do tej grupy osób, które uwielbiają paint pot od MAC za jego działanie : jako baza lub jako samodzielny cień w kremie, o dużym stężeniu pigmentu i genialnej trwałości. Występuje w kilkunastu odcieniach. Poprzednio miałam kolor Soft Ochre o wykończeniu matowym. Stosowałam go jako bazę pod cienie i spisywał się lepiej od mojej ulubionej z Artdeco. 

Tym razem postawiłam na dwa różne kolory... 

Te dwa słoiczki kryją odcienie Bare Study oraz Frozen Violet. 

Bare Study - z delikatną perłą w wykończeniu, często opisywany jako kolor szampana, idealnie "ożywia" zmęczone oko. Daje świeży blask. 

Frozen Violet - opisywany jako mroźny kolor fioletu ze srebrnymi refleksami. Czasami widzę w nim jednak brązowe refleksy. Idealny jako cień w kremie lub jako baza pod kilka fioletowych cieni, które mam. Doskonale podbija ich kolor. 

Jeśli chodzi o sam produkt, paint pot ma delikatną, kremową konsystencję. Musimy pamiętać, aby nie zostawiać go długo otwartego, bo ma ponoć tendencję do zmiany na bardzo twardą konsystencję. 
Ja do tej pory nie miałam z nim takiego problemu. Rozprowadza się bardzo dobrze, wręcz idealnie. Kilka sekund i kolor jest na naszej powiece. 
Na plus warto zaliczyć super eleganckie, proste opakowanie. 
Cena jest niestety dosyć wysoka, bo 80 zł za jeden paint pot. Jednak jeśli zwrócimy uwagę na jego wydajność, okaże się, że warto na niego odłożyć, bo posłuży nam na bardzo długo. 

A jakie jest Wasze zdanie na temat paint pot`ów od MAC? 

Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru :)

RiRi ♥ MAC, czyli paleta cieni 2X Dare Veluxe Pearlfusion Shadow - obejrzyjmy ją z bliska :)

niedziela, 12 stycznia 2014
Witam serdecznie :)

Ponownie mam zaległości, ale weekend miałam pełen pracy, a dzisiaj cały dzień spędziłam w sztabie WOŚP, gdzie licytowana była między innymi sesja zdjęciowa wraz z wizażem. Taki pomysł urodził się w mojej głowie w piątek przy malowaniu i wystarczyły dwa telefony i jest, a radość ogromna :) Ale tymczasem przejdźmy do tematu dzisiejszego posta, a mianowicie paletki Rihanny przygotowanej dla MAC. Dostałam ją w prezencie gwiazdkowym i od tej pory jest moją ukochaną paletką. 


Paletkę otrzymujemy w bardzo estetycznym kartoniku z podpisem Rihanny, paletka natomiast jest w biało- perłowym opakowaniu zdobionym różowo-złotymi inicjałami RiRi. Sam wygląd oceniam bardzo wysoko.

Ale ważne przecież jest wnętrze, zatem zerknijmy, co znajduje się pod wieczkiem paletki :)

Wcześniej czytałam o niej, że kolory są zbyt odważne, że błyszczące, że takie, że owakie... 


Tymczasem cienie są doskonałej pigmentacji, mają kremową, hybrydową formułę. Możemy je nakładać na sucho i na mokro. Ja zdecydowanie wolę tę drugą opcję, chociaż nie na mokro, ale na bazę pod cienie, która sprawia, że kolor jest niesamowicie intensywny, ma piękny metaliczny połysk, który zwraca uwagę. 
(Ostatnio, gdy miałam je na sobie zostałam zaczepiona przez Panie w Sephorze, Douglasie i Marionnaud z zapytaniem, jakie mam cienie na powiekach, bo efekt jest rewelacyjny, pierwszy raz miałam z taką sytuacją do czynienia). Cienie są doskonałe jeśli chodzi o nakładanie, nic mi się nie osypuje, doskonale możemy je także blendować.  Ja jestem pod ogromnym wrażeniem, bo do tej pory cienie MAC raczej nie należały do moich ulubionych.

Jeśli chodzi o kolory cieni znajdujących się w palecie, to możecie tam odszukać od góry :

1. metaliczną biel 
2. złoty metaliczny brąz
3. mój ukochany kolor - szaroniebieski kolor ze złotymi oraz brązowymi drobinkami
4. zazieleniony brąz z różnokolorowymi drobinkami
5. szary brąz z odcieniami wpadającymi w śliwkowy kolor.

Paleta pozwala nam na wykonanie niebanalnego wieczorowego makijażu, jest idealna pod względem pigmentacji oraz trwałości cieni, które nie blakną, nie zbierają się w załamaniu powiek, a spojrzenie jest pięknie rozświetlone. 

Cena paletki dosyć wysoka, bo 182 zł, dlatego dziękuję Gwiazdce za taki prezent :) 




Sklep internetowy MAC już działa :))))

poniedziałek, 21 października 2013
Cieszyłam się, że zaoszczędziłam conieco, a tu pac...taka informacja 
Sklep internetowy MAC już działa i z okazji otwarcia przesyłkę mamy za darmo! No i chyba już wiadomo, gdzie dzisiaj szukać blogerek :) Zatem i ja idę powęszyć, bo do stacjonarnego mam bardzo daleko.

Zdjęcie pochodzi ze strony MAC. 

Zaległe majowe denko :) i zaproszenie do bloglovin

niedziela, 30 czerwca 2013
Ufff...nareszcie wakacje :) Chociaż jeszcze trochę do dziobania jest, ale jednak można się wyspać i odpocząć. W związku z tym zabrałam się za zaległości na blogu, a są spore, ale, że wakacje już są to i notek będzie sporo. Aby być ze mną na bieżąco zachęcam do kliknięcia na uroczą panią z kokiem obok
(po prawej stronie) i śledzenia mnie na bloglovin, o którym już tętni w blogosferze. 

A tymczasem przechodzimy do obejrzenia moich zdenkowanych majowych bohaterów :)


Żel do mycia twarzy Yves Rocher - całkiem całkiem, chociaż nie tak wzorcowy jak Vichy, czy inne ulubione, ale w chwili, gdy nie mamy kasy na droższy ten jest ok, kupiłam za jakieś 10 zł


Lekki krem bioaktywnie nawilżający Lirene - kupiony na promocji w Superpharm za 5 zł. Super, lekki, delikatny, a nawilża i sprawia, że cera jest bez zarzutu. Uwielbiam. 


Mgiełka do ciała Werbena i zielona herbata - kupiłam, bo potrzebowałam czegoś do torebki,aby się odświeżyć w ciągu dnia. Zamiast tego odświeżałam toaletę, zapach stawał się po chwili nie do zniesienia, a ulatniał w ciągu kilku minut. Nie polecam.


Róż Gentle MAC - hm, niby ładny, tworzył na twarzy ładny efekt, ale to chyba nie jest jeszcze taki róż, po którym powiedziałabym wow! Pudełeczko oddane w ramach "back2mac"


Tonik i mleczko do demakijażu w jednym z Yves Rocher. Dostałam w prezencie, no i muszę przyznać, że spisywał się super. Nie podrażniał oczu, a to już dla mnie sporo, dokładnie zmywał i nie potrzebowałam używać kilkunastu płatków kosmetycznych. Z pewnością kupię ponownie.


Moje ukochane mydełko, jedno podebrałam narzeczonemu, bo zawsze tak ładnie pachnie, no więc poprosiłam o nazwę i jest, od tej pory je kupuję :) świeżość to pierwsze, co z nim kojarzę :)


Tusz Wibo Dolls Lash Ultra Volume - Rzęsy jak ta lala...hm, no niby pogrubiał, ale czy to były rzęsy jak ta lala? Skoro łatwo się osypywał i szybko zgęstniał i wysechł? Nie kupię go ponownie...


Mydło Baly Jeleń - bursztyn... doskonałe, ale i cena jak za mydełko dosyć wysoka. Ale polecam. Czuć naturalność. Chętnie kupię znowu.


Mini krem Clarena z serii Sensi Line - regenerujący, z jednego z glossybox. Był i się skończył, czy warto kupić pełne opakowanie? Ja uważam, że nie. Lepiej działał krem za 5 zł Lirene, a ten drogi i jakoś mnie nie przekonał. A szkoda...


Tusz KWC 2000 Calorie Dramatic Look Max Factor - kultowy i nie mam mu nic do zarzucenia. Polecam


Cień Becca w odcieniu Chantilly, który był w jednym z Glossybox, a ja otrzymałam od zaprzyjaźnionej wizażanki. Był genialny jako cień bazowy, w odcieniu powieki, idealnie utrzymywał się do godzin wieczornych. Szkoda, że cena dosyć wysoka. Ale warto...


Krem do rąk Cztery Pory Roku - glicerynowy, nawilżał i regenerował, miał ładny zapach melona i działał na 5 z plusem :) tani i dobry. Polecam!


Tusz Lovely False Lashes Mascara - hm, tani, ale i bez żadnych zachwytów...sklejał rzęsy, często podrażniał oczy, zgęstniał bardzo szybko i nie nadawał się do niczego :(


Ten tusz lubię i kupować będę często :) Spectacular Me Lovely- uwielbiam takie szczoteczki, bo czynią z rzęsami cuda. A i sam tusz na 6 ! warto wypróbować i kupić znowu :)


Żel do stylizacji brwi Wibo, który dostałam kiedyś od wizażanki. Później sama kupiłam w Rossmannowej promocji. Uwielbiam, bo dzięki niemu w kilka sekund moje brwi są doskonałe :) Delikatnie przyciemnione, ułożone i poskromione :) a produkt tani i dobry :)


Paint Pot MAC Moss Scape - w odcieniu zgnitej zieleni otrzymałam kiedyś w jednej z wymianek. Hm, może i ładny, ale sama konsystencja była nie dla mnie. Zbyt gęsty, ciężki do rozprowadzenia. Oddałam w ramach "back2mac". 


Odżywka do włosów Dove - redukcja 80% rozdwojonych końcówek po 3 użyciu, hm... może i tak, ale ja tego nie zauważyłam, mimo, że sama odżywka bardzo dobra. 


Micelarny żel nawilżający Be Beauty do mycia i demakijażu, kupiony w Biedronce za 5 zł. Tak samo dobry, jak wycofywany micelek do demakijażu. Polecam.

***

Miałyście któryś z tych produktów? a jak Wasze denka? zostawcie linki :)

MAC`owa zdobycz ;) i spoilerki, co w Glossy`m i Shiny`m

sobota, 8 czerwca 2013
W ubiegłym tygodniu nareszcie stałam się posiadaczką pomadki MAC w niezwykle radosnym, pomarańczowym, energetycznym kolorze, który na zdjęciu jest lekko przekłamany :)
Pomadkę dostałam za 6 pustych słoiczków i pojemniczków po produktach tejże marki. Myślę, że to ciekawa inicjatywa i warto chomikować zdenkowane pojemniczki.
A oto pomadka :
Pomadka ma wdzięczną nazwę Saigon Summer 

A oto i ona :) w całej okazałości :) 
Co sądzicie o tej akcji?

***

A teraz wiadomości dla wyczekujących ShinyBox`a i Glossybox`a 

Shiny obchodzi w tym miesiącu rok od czasu pojawienia się na rynku. W związku z tym przygotował wiele niespodzianek dla swoich fanek. 

A oto zapowiedź z oficjalnego fanpage`a ShinyBox

Glossybox tym razem postanowił skusić nas podpowiedzią 3 produków, które znajdą się w pudełku, a wśród nich będą : coś od Pat&Rub by Kinga Rusin, kredka do oczu i eyeliner w jednym w czarnym kolorze marki Jelly Pong Pong oraz suchy szampon Batiste. Czujecie się skuszone?

Zdjęcie pochodzi ze strony Glossybox.