Serduszko idealne, limitowanka Essence Like An Unforgettable Kiss i róż w formie serca

czwartek, 26 marca 2015
Dobry wieczór :)

Dzisiaj pokażę Wam mój zdecydowany hit makijażowy, który mam od jakiegoś czasu i coraz bardziej lubię. Mowa o różu do policzków Essence z walentynkowej edycji limitowanej Like An Unforgettable Kiss.

Róż przypomina wyglądem inne serduszkowe cudeńka, czyli te z Too Faced, czy tańsze z Make Up Revolution. Zakupu tego różu dokonałam w Superpharm. Kosztował nawet mniej, bo była jakaś promocja na róże do policzków i przy kasie okazało się, że mam zapłacić niecałe 8 zł. 

Róż zamknięty jest w kartonikowym opakowniu, które wygląda przeuroczo. 
Po otworzeniu naszym oczom ukazuje się dwukolorowe serduszko, które na pierwszy rzut oka wygląda na intensywne, ale po aplikacji okazuje się, że jest to super delikatny i nie mogący nam zrobić krzywdy produkt. Aplikuje się go szybko, zostawia delikatny kolor, bez drobinek, ja mieszam te dwa odcienie. Powiem tak, jeszcze nigdy nie miałam tak łatwego do stosowania produktu do policzków. Kolor jest po prostu jak nasz subtelny rumieniec. Nie jest łatwo go sfotografować, więc nie mam swatcha, ale pokombinuję jeszcze, aby jakoś Wam go pokazać, bo warto. Jeśli uda się go Wam zeswatchować, zerknijcie. 

Posiadam odcień 02 pink me, jest jeszcze dostępny odcień brzoskwiniowy.

Jak się Wam podoba ten róż? Lubicie limitowanki i produkty Essence?

Marcowy be Glossy " Powiew kobiecości" - zawartość i dużo zdjęć :)

czwartek, 19 marca 2015
Dobry wieczór !

Przyszedł czas na opis marcowego be Glossy, które w tym miesiącu dotarło do nas pod hasłem "Powiew kobiecości". W liściku czytamy, że mamy czuć się kobieco każdego dnia. Ma się to nam udać dzięki produktom z pudełka. Oto zawartość boxa :

Sposób pakowania pudełek zawsze mnie zachwyca u be Glossy.
Szampon Vital Derm
Szampon Vital Derm - odbudowujący z olejem arganowym. Szampon przywraca miękkość naszym włosom, po jego użyciu stają się sprężyste, a zawarty w nim marokański olej arganowy pomaga je wygładzić, nawilżyć oraz wzmocnić. Za 400 ml zapłacimy 24 zł, w be Glossy mamy produkt 150 ml. 

Nicka K New York - Colorluxe Powder Blush
Najlepszy produkt tego pudełka to wg mnie róż do policzków od Nicka K New York. Jest to sypki róż, który jest zaopatrzony w aplikator w postaci mięciutkiej gąbeczki, która niezwykle ułatwia aplikację. Poziom nasycenia różu możemy stopniować dodając kolejne ilości dzięki gąbce. Produkt kosztuje 40 zł za 5g. 
W innej wersji be Glossy znajdował się róż od Ireny Eris, który bardzo chętnie bym przetestowała. Kolor totalnie mój :) 

Aplikator w formie gąbeczki idealnie aplikuje produkt na policzki
Krem na popękane pięty Compeed
Kolejnym produktem w tym pudełku był krem na noc na popękane pięty od Compeed. Został stworzony, aby szybko i łatwo pozbyć się problemu popękanych pięt. Krem zawiera połączenie mocznika     i kwasu mlekowego, co poprawia wygląd pięt już po 1 nocy. 75 ml kosztuje 24,99 zł. 

Miniatura nowego kremu Yves Rocher
W pudełku znalazłam także miniaturę kremu wygładzającego zmarszczki na dzień Serum Vegetal od Yves Rocher. Po jego zastosowaniu skóra ma być gładka, rozświetlona, zregenerowana. Krem ma także zmniejszyć bruzdy i drobne zmarszczki, w co średnio wierzę ;) Rozświetlenie cery natomiast chętnie przygarnę po zimie :) Dostałyśmy 10 ml produktu, za 50 ml zapłacimy 75 zł.

Krem do rąk i paznokci
Be Glossy zafundował nam także 3 krem od Baltic Collagen (!!!) do rąk i paznokci. Krem zawiera naturalny kolagen, który regeneruje skórę rąk i paznokci. Ujędrnia skórę dłoni, odżywia ją i wzmacnia paznokcie. Zalecany do stosowania po zabiegu manicure jako uzupełnienie domowej kuracji upiększającej nasze dłonie.Krem pełnowymiarowy ( 50ml ) kosztuje 39 zł.

Pierwszy z prezentów - maseczka Purederm
Oczyszczająca maseczka z błotem z Morza Martwego od Purederm głęboko oczyszcza i uszlachetnia. Zawiera wyjątkową kombinację składników aktywnych, które oczyszczają, uszlachetniają i koją zmęczoną skórę twarzy. Dostępne były dwie wersje mango lub papaja. Za 15 ml produktu zapłacimy 4,99 zł.

Drugi z prezentów - kostka Dove
W pudełku znalazłyśmy także drugi prezent, czyli kremową kostkę myjącą Dove Purely Pampering z mlekiem kokosowym, która sprawiła, że całe pudełko niesamowicie pachnie! Kostka składa się w 1/4 z kremu nawilżającego, dzięki czemu myjąc pielęgnujemy skórę i przywracamy jej prawidłowy poziom nawilżenia. Kostka ma usuwać zanieczyszczenia i makijaż (yyy serio?) Za 100 g zapłacimy 3,89 zł.

Muszę przyznać, że w tym pudełku znalazłam kilka ciekawych produktów, które z chęcią przetestuję, poznam i być może na dłużej zagoszczą w mojej pielęgnacji czy też makijażu. A co Wam się spodobało?



Róż - cudak z limitowanki Essence Hello Autumn !

czwartek, 26 lutego 2015
Dzień dobry :)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać pewnego cudaka, którego zakupiłam na wyprzedaży w Drogerii Natura, a pochodzi z limitowanki Essence Hello Autumn. Róż na pierwszy rzut oka wygląda całkiem niepozornie i dopóki nie dowiedziałam się, o co z nim chodzi myślałam,że to puder do wykańczania makijażu a`la MAC. Okazało się jednak, że to róż, który po nałożeniu na skórę zmienia odcień i dopasowuje się do naszej cery. Pomyślałam ciekawe i już był mój. W domu zaczęłam zabawę z nim i co się okazało? Róż nałożony na rękę był bardzo ładny, delikatny, taki, jak powinien być, ale po nałożeniu na policzki niestety wyglądał nierównomiernie, na jednym mocniej, na drugim mniej intensywnie. Próbowałam aplikować go w ten sam sposób, ale cudak działał, jak mu się podobało. W związku z powyższym musieliśmy się rozstać. Takiej rozbieżności to ja nie zniosę :) Róż porwała ode mnie znajoma i cieszy się z niego jak dziecko. Ponoć spisuje się na medal. Teraz to już nic nie wiem, albo jestem kapryśna, albo kapryśne są me policzki :) Ale róż jest super cudaczny.

Róż Essence w pełnej krasie
Swatch na dłoni prezentuje się bardzo subtelnie
Miałyście doczynienia z takimi specyficznymi kosmetykami? Jak się spisywały?

Świąteczny prezent, czyli grudniowy be Glossy i jego zawartość

niedziela, 14 grudnia 2014
Witam :)

Dzisiaj szczegółowo opiszę i pokażę zdjęcia produktów z grudniowego pudełka be Glossy. Jak już zapewne przeczytałyście na innych blogach i fanpage`u be Glossy opinia na temat tego pudełka jest delikatnie mówiąc "niezbyt pochlebna". Niestety, wiele glossygirls liczyło, że grudniowe pudełko będzie wyjątkowe, a prezenty dla VIP-ek zapierające dech w piersiach. Dwa razy w roku be Glossy dodaje osobom zamawiającym co najmniej 6 pudełek lub mającym subskrypcję prezenty. Jak się jednak okazuje...nie warto się starać o bycie VIP-em. Ale od początku :)

Pudełko dotarło do nas w piątek i miało tematykę "Świąteczna niespodzianka"

Pudełko miało identyczną szatę graficzną jak edycja specjalna, którą Wam ostatnio prezentowałam tutaj...

Sposób zapakowania pozostał tak samo piękny, jak dotąd :)

Takie produkty znajdowały się w grudniowym boxie...

Zacznijmy od czegoś na osłodę, czyli pralinka od Lindor ... pyszna, ale przejdźmy dalej...

Balsam do ciała Vaseline Intensive Care - Aloe Soothe wart 14,99 zł za 200 ml ma już od pierwszej aplikacji nawilżać skórę, działać na rogową warstwę naskórka. Efekt tak pięknej skóry ma się utrzymywać nawet do 3 tygodni po zakończeniu stosowania produktu. 

Płyn micelarny 3 w 1 Sensitive od Nivea, który jest znany wielu z nas, więc nie rozumiem wrzucania go do boxa, gdzie mamy poznawać nowości kosmetyczne... Płyn ma pielęgnującą formułę zawierającą dekspantenol i olej z pestek winogron. Ma idealnie oczyszczać, usuwać makijaż i nawilżać skórę nie naruszając bariery lipidowej i nie powodując przesuszenia skóry. Za 200 ml zapłacimy 13,99 zł. 

Lakier Catrice wart 14,99 zł - Million Brilliance 05 Plum Fiction jest jednym z najpiękniejszych produktów, które znalazłam w boxie. Zawiera kolorowe perełki i drobinki 3D o różnych wielkościach. Nadaje paznokciom lśniące i mieniące wykończenie.

Drugim produktem, który bardzo mi się spodobał jest róż So Susan - Universal Blush. Kosztuje 94 zł! Jest niezwykle delikatny i zawiera składniki pielęgnujące. Pigmenty różu mają za zadanie idealnie dopasować się do naturalnego kolorytu skóry, dzięki czemu jego odcień jest uniwersalny dla każdej karnacji. Niestety, mój róż ucierpiał podczas transportu :(

W boxie znajdowała się także kredka Joko do makijażu oczu 

Kredka ma bardzo ładny odcień i cechuje ją super pigmentacja, co zapewnia wyrazisty efekt. 

Gąbeczka do rozcierania na drugim końcu kredki pozwala uzyskać zróżnicowany efekt. Za konturówkę zapłacimy 12 zł. 

Oto swatche różu i konturówki Joko 

Jednym z produktów dla VIP-ek był balsam - olejek do demakijażu twarzy od Tołpy (by Mariusz Przybylski). Otrzymałam rozmiar travel-size. Produkt ma postać jedwabistego olejku usuwającego makijaż, który łatwo łagodzi podrażnienia, nawilża, wygładza i eliminuje uczucie ściągnięcia. Pozostawia uczucie komfortu, przyjemnie otula skórę. Za 125 ml zapłacimy 49,99 zł! 

Drugim prezentem dla VIP-ek był pseudo BB krem Garnier... ha ha ha! Kto jeszcze nie zna tego produktu? Wolałabym czekoladowego mikołaja :) Krem Garnier ma niby nawilżać, tuszować niedoskonałości, oznaki zmęczenia, rozświetlać ( tak, to czyni, cera świeci się niemiłosiernie) i chronić przed promieniami UV. Ja uważam ten produkt za totalny bubel. Szkoda, że ekipa be Glossy obdarowała nim swoje subskrybentki. 

ps. W boxie znajdowała się też naklejka świąteczna Pixers, którą gdzieś zawieruszyłam ;)


Jak oceniam pudełko? Spodobał mi się lakier, róż, kredka. Balsam i płyn Nivea zużyję, ale nie rozumiem, po co wrzucać do boxa, w którym miałyśmy testować nowości kosmetyczne produkty znane od miesięcy i średnio lubiane. A no tak...wietrzenie magazynów. 

Liczę, że w styczniu box będzie już "normalny"!


Co skrywała zawartość świątecznego wydania be Glossy "Perfect Gift"?

środa, 10 grudnia 2014
Witam ;)


Tak, jak obiecałam pojawiam się z dużą ilością zdjęć oraz opisem zawartości specjalnej edycji pudełka be Glossy, a mianowicie "Perfect Gift". Pudełko kosztowało niemało, bo 119 zł, ale ja wykorzystałam moje glossydots. Zazwyczaj moje zebrane punkty wykorzystuję na zakup edycji specjalnych. Ta ogromnie przypadła mi do gustu, ale od początku ;)

Pudełko dotarło w bardzo ładnej świątecznej odsłonie graficznej :)

Mimo, że wiedziałam, co znajdę w środku, bo zawartość była zaprezentowana na stronie be Glossy, nie mogłam się doczekać momentu rozpakowania boxa. 

W środku tradycyjna kokardka i liścik ze spisem produktów 

Pudełko otrzymujemy wypełnione po brzegi. Zapraszam zatem na przegląd zawartości kosmetyków z tej edycji :

Cienie podwójne Two Eyeshadow Collection - blue lagoon dream od Dr Ireny Eris z serii Provoke 
(55 zł za 2,4g) Cienie mają nam zapewnić pastelowy efekt, dzięki delikatnej strukturze otrzymujemy świetlisty makijaż, który utrzymuje się przez wiele godzin. 

Sally Hansen zagwarantowała nam lakier Complete Salon Manicure 570, czyli wyjątkowy produkt 7w1, który ma w sobie łączyć olśniewający kolor z siedmioma preparatami. Manicure ma się utrzymać do 10 dni! Za 14,7 ml zapłacimy 29,99 zł.

To najlepszy produkt z tego pudełka, czyli kremowy róż do policzków od Rouge Bunny Rouge - Rumieńce w Rozkwicie (ich nazwy są bajeczne;)) Specjalna formuła tego produktu ma pielęgnować i nawilżać skórę, kosmetyk jest odpowiedni do każdego typu cery, nie zatyka porów, nie zawiera parabenów. Za 4 ml trzeba zapłacić 135 zł. Róż pokochałam od pierwszego muśnięcia ... jest idealny...

Tak róż prezentuje się na dłoni... 

Te pachnące kwiatuszki to kolejny prezent od Rouge Bunny Rouge, z którym wiąże się zagadka, ale za rozwiązanie jej nie zabrałam się jeszcze...

Wśród produktów do pielęgnacji znalazł się krem Pose SPA Herbal Face Cream - krem o kompleksowym działaniu, który bazuje na wyciągu z aloesu, bogaty w organiczne ziołowe substancje. Koi, równoważy oraz relaksuje skórę twarzy, tak jak wizyta w SPA. Za 50 ml produktu trzeba zapłacić 99,77 zł. 

Coś do stylizacji włosów, czyli lakier w spray`u Artego be Pretty & Strong, który pozwala uzyskać mocne utrwalenie. Posiada lekką formułę, dlatego nie obciąża włosów, ale jednocześnie przez długi czas zapewnia naturalny, piękny kształt naszej fryzury, nie sklejając pojedynczych pasemek. Ma działanie antystatyczne i chroni włosy przed wilgocią. Za 250 ml zapłacimy 38,90 zł. 
A właśnie miałam kupować lakier, bo mój poprzedni zaraz sięgnie denka...

Od Aromatelli otrzymaliśmy kremową kuleczkę do kąpieli (Złocista). Jest to maślana kuleczka o mleczno-kwiatowym aromacie z olejkami eterycznymi, różanym oraz kokosowym i odżywczymi, naturalnymi masłami. Za 30 g produktu zapłacimy 11 zł. 

Jedyny niepełnowymiarowy produkt w tym boxie, czyli aromatyczne masło do ciała -417 w wersji travel size. Produkt jest wzbogacony masłem shea, które działa nawilżająco i odprężająco, a skóra po nim jest przyjemna i jedwabista w dotyku. Za 50 ml zapłacimy 28 zł. 

Tak oto wyglądała zawartość specjalnej edycji be Glossy, która mnie bardzo przypadła do gustu. Podoba mi się przeogromnie róż, lakier i krem Pose. Z chęcią przetestuję balsam, cienie i babeczkę do kąpieli. Lakier do włosów wpadł mi w ręce akurat wtedy, gdy miałam kupować nowy. Jak dla mnie 6/6 ! Super! 

A jak Wam się podoba?

Co moje policzki lubią najbardziej? Prisme Again Givenchy!

poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Dzisiaj będzie odpoczynek od wpisów związanych z Rossmannową promocją. Na zakupy wybieram się jutro, bo dzisiaj nie miałam możliwości pojechać. Liczę się z tym, że w szafach znajdę jedynie "wymacane" produkty, więc muszę się uzbroić w cierpliwość itp. Ale...

Chciałam Wam dzisiaj pokazać mój ulubiony róż do policzków, który trafił do mnie dzięki wyprzedaży za jedyne 25 zł! Mowa o Prisme Again! Secret Blush w odcieniu 10 Secret Rose.


Róż znajduje się w pięknej kasetce z lusterkiem, na którym znajduje się uroczy napis "Laugh often". Uwielbiam ten kwartet różów, które przepięknie podkreślają i ożywiają moje policzki. Wkład, jak się okazuje jest wymienny, co uważam za duży plus. Tekstura tego produktu jest miękka i delikatna, możemy go nakładać dołączonym pędzelkiem lub zwykłym pędzlem do różu. 
Dzięki KWC możemy się dowiedzieć, że "maksymalnie zmikronizowane pudry nadają produktom głębię koloru, który może być dowolnie modulowany. Kuliste mikrogąbeczki absorbują sebum, a silikony ułatwiają aplikację. Zaawansowana technologicznie formuła zawiera ekstrakt z dzikiej róży oraz miłorząb japoński, który chroni skórę przed utratą wilgoci". 
Możemy wybrać spośród 6 dostępnych zestawów kolorystycznych. Róż zapewnia matowe wykończenie. 
Cena regularna to : 155 zł. 
Ogromną zaletą tego różu jest jego wydajność oraz fakt, że możemy go nałożyć w łatwy sposób. Z pewnością nie zostawia plam, nie ściera się, łatwo go poprawić. Pięknie stapia się z cerą. 

Znacie ten produkt? :) Jaki róż polecacie ze swoich ulubieńców?  



Upolowane na promocji -49% w Rossmannie - podkłady, róże, korektory (cz.1)

niedziela, 27 kwietnia 2014
Witam

Dzisiaj przychodzę do Was z pierwszą częścią wpisu o zakupach, które poczyniłam na promocji w Rossmannie. Muszę przyznać, że pojawiła się ona akurat, gdy skończyły się moje korektory i podkłady, więc tym chętniej pojawiłam się w jednym z Rossmannów. A oto, co wpadło do koszyka:

Mój zestaw: 


Podkład Lirene City Matt - używam go, gdy nie mam kasy, aby kupić lepszy i nie zawodzi. Matuje, nie tworzy efektu maski i jest super. W promocji zapłaciłam za niego ok. 10 zł. 

Pan Stik Max Factor, czyli produkt kultowy. Używam go, gdy mam za sobą nieprzespaną noc i piękne ślady na twarzy po męczącym tygodniu. Radzi sobie idealnie. Poza tym przydatny podczas sesji zdjęciowych. W takiej promocji musiałam go kupić. 

Dwie nowości od Rimmel, czyli róże Stay Blushed w kremie. Mam odcień brzoskiniowy oraz różowy (Touch of Berry), koszt jednego w promocji to 9 zł. 
Są doskonałe. Pięknie ożywiają twarz, super się je aplikuje. Warto było je kupić.

Podkład Bourjois Healthy Mix, na który namówiły mnie wszystkie blogerki piszące o nim w superlatywach. Musiałam i ja go poznać. Czeka w kolejce na użycie po Lirene. Kosztował 30 zł.

Korektor Rimmel Stay Matte, czyli taki na codzień, gdy nie potrzebuję super mocnego Pan Stik`a. Kosztował 14 zł. 

Coś lekkiego na dni, gdy nie porzebuję podkładu, czyli Skin Beautifier BB  Lovely w cenie 4,69 zł. Cena śmieszna, a produkt super ! Dobrze, że go wrzuciłam do koszyczka. 

Tak przedstawiają się moje zakupy, a tymczasem pokażę Wam, co do koszyka wrzuciły moje znajome, które nie mają bloga, a chętnie użyczyły produktów do zdjęć ;) 


Zestaw numer 1 


Róż Wibo w cenie 4, 80 zł. Piękny brzoskwiniowy odcień. 

Korektor Manhattan Wake Up Concealer, który kosztował 11 zł, a ponoć działa cuda! Pięknie rozświetla i super matuje. 

Podkład uwielbiany przez rzesze blogerek, czyli Maybelline Affinitone. Sama jestem jego miłośniczką :) W promocji kosztował 13 zł. 

Zestaw korektorów Wibo w cenie 6, 59 zł. 

Zestaw numer 2

 
Podkład Whipped Creme Max Factor, który normalnie kosztuje sporo, ale tu mogłyśmy go kupić za 25 zł. Produkt wart przetestowania. Miałam i pokochałam efekt, jaki zapewniał mojej buzi. Koleżanka jest równie zadowolona z efektów.

Korektor Magic Pen Lovely za 3,79 zł. Cena ponownie niska, a produkt super. 

Korektor Manhattan w sztyfcie kosztował 9,50 zł. Jest podobno dobry, gdy potrzebujemy mocniejszego krycia. 


Tak oto przedstawiają się nasze zakupy. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z zakupów. Uzupełniłam zapasy i nie przepłaciłam. Dobrze, że akurat teraz pojawiły się te zniżki, gdyż tak, jak wspominałam, zdenkowałam korektory i podkłady. 

A od poniedziałku coś, co make-up land kusi najbardziej, czyli zniżki na kosmetyki do makijażu oczu, wszelkie kredki, linery, tusze itp.

Co znajduje się na Waszej wish liście ? :) Co polecacie? Jak udały się zakupy podczas pierwszego etapu promocji? 

Miłej niedzieli!